Narzędzia:

Prace w komisjach senackich – 23 września 2020 r.

rodzina legislacja polityka społeczna 23.09.2020
Komisja Rodziny, Polityki Senioralnej i i Społecznej (fot. Michał Józefaciuk, Kancelaria Senatu)

Komisja Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej poparła jednogłośnie ustawę, która rozszerza krąg osób uprawnionych do zwolnienia z podatku od spadków i darowizn. Senatorowie zapoznali się też z informacją Rady Ministrów o realizacji w 2019 r. ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej”. Nowelizacja ustawy o podatku od spadków i darowizn przewiduje, że prawo do zwolnienia od podatku nabycia w drodze dziedziczenia lub darowizny własności rzeczy lub praw majątkowych dziedziczenia będzie przysługiwało osobom, które przebywają lub przebywały w rodzinie zastępczej czy rodzinnym domu dziecka. Nowe rozwiązania obejmą też wychowanków placówek opiekuńczo-wychowawczych i innych form opieki sprawowanej przez osoby spokrewnione i niespokrewnione, zdefiniowanych w ustawie o pieczy zastępczej. Senator Magdalena Kochan, która zgłosiła wniosek o przyjęcie bez poprawek noweli ustawy o podatku od spadków i darowizn, przypomniała, że w związku z jej uchwaleniem przez Sejm Senat zawiesił prace nad analogicznym projektem, przygotowanym przez senacką komisję rodziny. Na potrzebę wejścia w życia rozwiązań zaproponowanych w tej ustawie wskazywała też senator Ewa Gawęda.

Informację na temat realizacji ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej przedstawiła wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Barbara Socha. Jak przypomniała, jest to już 8. sprawozdanie z wykonania ustawy określającej działania państwa wobec rodzin mających trudności w wypełnianiu swoich funkcji opiekuńczo-wychowawczych. Chodzi przede wszystkim, by mimo wystąpienia sytuacji kryzysowych umożliwić dzieciom pozostanie w ich naturalnym środowisku rodzinnym. W 2019 r. działało w Polsce 3934 asystentów rodziny, z usług których skorzystało 44 324 rodzin; 6956 rodzin zostało zobowiązanych do tej współpracy przez sąd. Przeciętny czas pracy asystenta z rodziną wyniósł 21 miesięcy. W tym czasie w Polsce działały 1923 placówki wsparcia dziennego, do których uczęszczało 37 748 dzieci. Ogółem w pieczy zastępczej pozostawało 72 450 dzieci, z czego 55 458 w rodzinnej pieczy zastępczej. W 2019 r. wskaźnik deinstytucjonalizacji wyniósł 77%.  Po zapoznaniu się z informacją senator Magdalena Kochan zwróciła uwagę na brak wniosków, które ułatwiłyby parlamentarzystom przygotowanie rozwiązań usprawniających funkcjonowanie ustawy i umożliwiających lepsze zapobieganie pojawiającym się problemom. Wskazała m.in. na potrzebę wsparcia, także finansowego, asystentów rodziny, jej zdaniem, wyjątkowo efektywnej formy wspierania rodzin przeżywających kryzys. Kolejne problemy, wymagające, według senator, szybkiego rozwiązania dotyczyły umieszczania w placówkach instytucjonalnych dzieci poniżej 10. roku życia, wsparcia usamodzielniania się wychowanków czy indywidualnego podejścia do ich resocjalizacji. Senator Magdalena Kochan mówiła też o potrzebie zwiększenia liczby szkoleń dla osób pragnących adoptować dzieci. Z przedstawionymi uwagami zgodzili się przedstawiciele resortu rodziny. Jak poinformowała wiceminister Barbara Socha, trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, który usprawni funkcjonowanie istniejącego systemu. Dyrektor Michał Bucior zauważył, że szereg problemów jest bardziej skomplikowanych niż to się na pierwszy „rzut oka” wydaje. Przypomniał, że w ciągu prawie 10 lat funkcjonowania ustawy wiele rzeczy udało się osiągnąć, a rodzinne formy pieczy zastępczej stanowią już ponad 75%. Niestety, nie zostały jeszcze wdrożone wszystkie standardy, np.14 dzieci w placówce. Jak mówił, albo prawo opisuje rzeczywistość, albo stara się wymusić na niej zmianę.

Komisja Ustawodawcza  rozpoczęła prace nad nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt. Senatorowie wysłuchali opinii na temat ustawy ze strony organizacji społecznych zajmujących się ochroną zwierząt, a także skupiających przedsiębiorców, pracodawców i rolników. Senator Krzysztof Kwiatkowski, przewodniczący Komisji Ustawodawczej zapowiedział, że Komisja zbierze się ponownie i zaproponuje poprawki do ustawy na posiedzeniu 8 października br.

Senator Kwiatkowski poinformował, że Komisja Ustawodawcza  poprosiła o dane z ministerstwa finansów o podatkach płaconych przez poszczególne branże, dane z ZUS o osobach zatrudnionych w branżach, których dotyczą przepisy noweli; o dane z GUS o liczbę podmiotów, o dane ze Związku Banków Polskich o zaangażowaniu kredytowym. „Zamówiliśmy także ekspertyzy dotyczące skutków finansowych wprowadzanych reguł" - powiedział przewodniczący. Dodał, że senatorowie przed podjęciem decyzji ws. proponowanych poprawek będą mogli zapoznać się z tymi ekspertyzami.

Producenci rolni, hodowcy i przetwórcy z branży mięsnej wskazywali, że ograniczenie uboju rytualnego prowadzi do likwidowania miejsc pracy, strat dla budżetu i zapaści rolnictwa, a zakaz hodowli zwierząt na futra spowoduje ruinę  dla rodzin związanych z hodowlą tych zwierząt. Domagali się odrzucenia ustawy w całości.

Organizacje działające na rzecz ochrony zwierząt w przeważającej większości opowiadały się za uchwaleniem tej ustawy z poprawkami. Opowiedziały się za ograniczeniem uboju rytualnego oraz za likwidacją hodowli zwierząt na futra z uwagi na cierpienia zadawane zwierzętom. Organizacje te postulowały m.in. wprowadzenie do ustawy przepisów likwidujących bezdomność zwierząt.

Przepis ograniczający ubój rytualny tylko do potrzeb lokalnych związków religijnych, który wprowadza nowelizacja ustawy, krytykował prezes Związku Polskie Mięso Witold Choiński. Według niego przepis jest niezgodny z prawem krajowym i unijnym oraz przyniesie szkody ekonomiczne dla polskiego rolnictwa, przemysłu mięsnego i budżetu państwa.

"Należy podkreślić, że ubój wołowy i drobiowy na potrzeby religijne jest istotnym elementem napędzającym rozwój polskiego rolnictwa i sektora mięsnego, co zapewnia nam konkurencyjną pozycję na rynku Unii Europejskiej i poza nią" - mówił prezes Choiński. Zdaniem prezesa Choińskiego ograniczenie uboju rytualnego spowoduje spadek cen wołowiny od 2 do 3 zł za kilogram, co  oznacza, że małe gospodarstwa średnio rocznie stracą 10 – 15 tys. zł. Podkreślił, że wartość eksportu wołowiny wynosi obecnie 6,7 mld zł rocznie i odpowiada za prawie 5 proc. polskiego eksportu produktów rolno-spożywczych, z czego ubój rytualny stanowi ponad 2 mld zł. Wartość eksportu drobiu wyniosła w 2019 r. 12,6 mld zł, z czego ok 40 proc., to mięso z uboju na potrzeby religijne. W ocenie Choińskiego, ograniczenie uboju rytualnego spowoduje likwidację kilkunastu tysięcy miejsc pracy w zakładach mięsnych, gospodarstwach rolnych, utratę rynków eksportowych na rzecz zakładów m.in. z Francji i Niemiec oraz sięgające miliardów złotych straty dla budżetu państwa.

Zaznaczył też, rynek żywności halal, w tym mięsa, jest wart blisko 1,8 biliona dolarów. "Jest to najszybciej na świecie rosnący rynek; rok do roku rośnie o 12 do 13 proc., co spowoduje, że w roku 2027 będzie wart ok 2,1 biliona dolarów" – powiedział prezes Choiński.

Prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktor Szmulewicz przekonywał, że rolnicy prowadzą swoje hodowle zgodnie z normami. Prezes Szmulewicz porównał rangę branży produkującej żywność do obronności kraju. Zaznaczył, że w czasie zamknięcia granic spowodowanego pandemią koronawirusa, to głównie dzięki polskim producentom żywność trafiała na półki sklepów. "Produkujemy to, czego konsument chce. Zaspokajamy te potrzeby zgodnie z normami unijnymi i krajowymi” - podkreślił. Dodał, że hodowlą zwierząt zajmuje się obecnie ok 350 tys. gospodarstw. Nie jest łatwo zdobyć rynki. Walczy się o nie przez wiele lat" - podkreślił.

Prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu Andrzej Danielak mówił, że rolnicy traktują swoje zwierzęta humanitarnie, bo od dobrostanu zwierząt zależy produktywność i jakość produktów. "Jeżeli są przypadki złego traktowania zwierząt, to należy eliminować te jednostki, a nie całe branże" - przekonywał. Jego zdaniem ruch, który określa się ruchem obrony zwierząt, ma bardzo powierzchowną wiedzę na temat produkcji fermowej czy towarowej zwierząt. „Za konflikty społeczne obwiniani są rolnicy, ale często za te konflikty odpowiedzialne jest nieprecyzyjne prawo, chociażby to, że zgodnie z prawem, można usadawiać fermy w pobliżu siedlisk ludzkich. My uważamy, że powinno być to prawo tak dostosowane, aby takich możliwości nie było, by nie tworzyć konfliktu" – powiedział prezes Danielak.

Prezes Związku Polski Przemysł Futrzarski Szczepan Wójcik apelował, żeby nie zamykać ferm na podstawie jednostronnej, medialnej narracji. "Rozumiemy, że czas i idee się zmieniają, ale nie jest to powód, by doprowadzać nas do ruiny. Nie chcemy rewolucji, chcemy takich odszkodowań, jakie otrzymali inni hodowcy w Europie" - mówił. Jego zdaniem 12 miesięcy na likwidację ferm, na które ludzie pracowali całe życie, zaciągnęli kredyty, to zdecydowanie za krótki czas. Podkreślił, że w Polsce działa blisko 900 gospodarstw hodowlanych z przeznaczeniem na futra, które zatrudniają od 8 do 10 tys. osób. Dodał, że "tak drastyczne i niespotykane w żadnym europejskim kraju rozstrzygnięcie doprowadzi do katastrofy naszych rodzin". Wskazywał, że hodowcy pobrali kredyty, których nie będą w stanie spłacić.

Przedstawiciele producentów mięsa i rolnicy wskazywali, że wszystkie działy rolnictwa działają na zasadzie naczyń połączonych i załamanie jednej branży oznacza straty dla innej. Np. producenci zajmujący się przetwórstwem ryb i drobiu odpady przeznaczają na pokarm dla zwierząt futerkowych. Jak ferm nie będzie, będą musieli płacić za ich utylizację.  Mówili, że zakaz hodowli zwierząt futerkowych oznacza, że producenci przeniosą te hodowle za granicę - na Ukrainę i wówczas ustawa, która ma na celu dobrostan zwierząt pogorszy tylko ich sytuację.  Przedstawiciele branży mięsnej i hodowców zwierząt futerkowych apelowali do senatorów o odrzucenie ustawy.

Obecni na posiedzeniu komisji mieszkańcy wsi, sąsiadujących z fermami zwierząt futerkowych mówili o uciążliwościach ich sąsiedztwa - o muchach, odorze, szczurach. Twierdzili, że ustawa nie uderza w rolników, tylko we właścicieli hodowli futrzarskich, których działalność podciągnięto pod działalność rolniczą. Apelowali, by parlamentarzyści pozwolili im zamknąć interes futrzarski i dali im czas na przebranżowienie.

Za zakazem uboju rytualnego oraz zakazem hodowli zwierząt na futra opowiadali się przedstawiciele organizacji działających w ochronie zwierząt. Cezary Wyszyński z Fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva podkreślił, że ubój rytualny to znęcanie się nad zwierzętami. Podkreślił, że do handlu w kraju trafia część mięsa z tego uboju, gdyż nie jest ono znakowane i ludzie nie mają świadomości, że kupują takie mięso. Również Ewa Zgrabczyńska, dyrektor ogrodu zoologicznego w Poznaniu, mówiła o niebotycznym cierpieniu zwierząt przy uboju rytualnym. Opowiedziała się także za zakazem udziału zwierząt w widowiskach rozrywkowych, bo, jej zdaniem, tresura to znęcanie się nad zwierzętami. Podkreśliła, że w cyrkach często jest prowadzona nielegalna hodowla zwierząt egzotycznych.

Przedstawiciele innych organizacji pozarządowych działających na rzecz zwierząt postulowali dodanie do ustawy przepisów, które ograniczą bezdomność zwierząt. Proponowali przepisy nakładające obowiązek czipowania psów i kotów, kastrację i sterylizację zwierząt bezdomnych, stworzenie rejestru wszystkich tych zwierząt tak, by m.in. zapobiec nadużyciom w schroniskach. Mówili też o wielkości kojców według zasad określonych w ustawie. Jedni wskazywali, że schroniska, które nie zdołają zwiększyć powierzchni kojców poddadzą część zwierząt eutanazji, inni, że jeszcze należy zwiększyć powierzchnię kojców. 

Prowadzący prywatne schroniska dla zwierząt protestowali przeciwko przepisom zabraniającym im prowadzić te schroniska. Apelowali przynajmniej o  zezwolenie na prowadzenie tej działalności do czasu wygaśnięcia koncesji, a nie do dnia wejścia ustawy w życie, bo to da czas tym właścicielom i gminom przystosowania się do nowej rzeczywistości. Apelowali także o odszkodowania za zakończenie działalności.

Sylwester Anzel, przedstawiciel stowarzyszenia "Realna Pomoc dla Zwierząt", prowadzący prywatne schronisko dla zwierząt ocenił, że nowela w obecnym kształcie "nie spowoduje spadku bezdomności zwierząt, raczej umożliwi trwanie procederu zarobkowania na bezdomności zwierząt różnym organizacjom społecznym". Zwrócił się do senatorów, by wystąpili z prośbą o opinię samorządów terytorialnych ws. likwidacji prywatnych schronisk dla zwierząt.

Uchwalona przez Sejm nowela wprowadza zakaz hodowli zwierząt na futra i wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych, ogranicza ubój rytualny tylko do potrzeb lokalnych związków religijnych, zwiększa kompetencje organizacji pozarządowych, wprowadza częstsze kontrole schronisk i zabrania trzymania psów na krótkich łańcuchach. Nowelizacja ma wejść w życie po upływie 30 dni od dnia ogłoszenia, z wyjątkiem m.in. przepisów dotyczących zakazu chowu zwierząt na futra, a także ograniczających ubój rytualny - które mają wejść w życie po upływie 12 miesięcy. Z kolei przepisy dotyczące m.in. zakazu trzymania zwierząt domowych na stałe na uwięzi mają wejść w życie po 6 miesiącach od ogłoszenia.


 

Zobacz inne aktualności Przejdż do wszystkich aktualności

26 października Senat zajmie się ustawą o walce z pandemią

Marszałek Senatu RP prof. Tomasz Grodzki poinformował, że Senat zbierze się na posiedzeniu w najbliższy poniedziałek, by rozpatrzeć ustawę o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19.

Seminarium poświęcone konstytucyjnej roli Senatu przy wyborze Rzecznika Praw Obywatelskich

19 października 2020 r. w Senacie, z inicjatywy przewodniczącego Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji senatora Aleksandra Pocieja, dyskutowano o konstytucyjnej roli Senatu przy wyborze Rzecznika Praw Obywatelskich.

Raport "Zrozumieć COVID" na posiedzeniu Senackiego Zespołu - Zdrowie Polaków

Noszenie maseczek, trzymanie dystansu społecznego, dbanie o higienę, strategia testowania to aktualne zalecenia dla społeczeństwa w walce z epidemią – wynika z raportu „Zrozumieć COVID”