Narzędzia:

29 maja 1998 r.

29.05.1998

29 maja br. odbyło się 13. posiedzenie Senatu RP. Posiedzeniu przewodniczyli marszałek Alicja Grześkowiak i wicemarszałek Tadeusz Rzemykowski. Na sekretarzy posiedzenia powołano senatorów Stanisława Gogacza i Stanisława Jarosza; listę mówców prowadził senator S. Jarosz.

Zaakceptowany przez Senat rozpatrywany porządek dzienny 13. posiedzenia obejmował:

  • stanowisko Senatu w sprawie ustawy o ratyfikacji IV Protokołu do Układu ogólnego w sprawie handlu usługami, sporządzonego w Genewie dnia 15 kwietnia 1997 r.,
  • stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym górników i ich rodzin.

Marszałek A. Grześkowiak poinformowała, że ustawa rozpatrywana w pierwszym punkcie porządku dziennego została wniesiona przez Radę Ministrów w trybie art. 123 ust. 1 Konstytucji RP jako projekt pilny. W tym wypadku, zgodnie z art. 123 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, termin rozpatrzenia ustawy przez Senat wynosi czternaście dni.

Ponadto zgodnie z art. 56 ust. 2 Regulaminu Senatu do postępowania w sprawie ustaw pilnych nie mają zastosowania art. 16 ust. 4 pkt 1 i 2 oraz terminy określone w art. 29 ust. 2, art. 31 ust. 2 i art. 55 ust. 2 Regulaminu Senatu.

Senat przyjął bez poprawek ustawę o ratyfikacji IV Protokołu do Układu ogólnego w sprawie handlu usługami, sporządzonego w Genewie dnia 15 kwietnia 1997 r.

Ustawa o ratyfikacji IV Protokołu do Układu ogólnego w sprawie handlu usługami, sporządzonego w Genewie 15 kwietnia 1997 r., została uchwalona przez Sejm na posiedzeniu 22 maja br. i tego samego dnia przekazana do Senatu. Marszałek Senatu 22 maja br., zgodnie z art. 55 ust. 1 Regulaminu Senatu, skierował ją do Komisji Gospodarki Narodowej oraz Komisji Spraw Zagranicznych i Integracji Europejskiej. Komisje te, po rozpatrzeniu ustawy, przygotowały swoje sprawozdania w tej sprawie.

Sprawozdawca Komisji Gospodarki Narodowej senator Kazimierz Kleina poinformował, że treścią rozpatrywanej ustawy jest wyrażenie zgody na ratyfikowanie przez prezydenta IV Protokołu do Układu ogólnego w sprawie handlu usługami. Protokół ten dotyczy zagadnień uregulowanych w ustawie z 23 listopada 1990 r. o łączności, dlatego też, zgodnie z art. 89 ust. 1 pkt 5 konstytucji, jego ratyfikacja musi być poprzedzona zgodą wyrażoną w odpowiedniej ustawie.

Senator sprawozdawca przypomniał, że Rzeczpospolita Polska jest stroną porozumienia ustanawiającego Światową Organizację Handlu. Załącznikiem do porozumienia jest Układ Ogólny w sprawie handlu usługami GATS. IV Protokół do Układu Ogólnego zmierza do liberalizacji zasad prowadzenia działalności w zakresie łączności poprzez dopuszczenie do otwartej konkurencji, także o zasięgu międzynarodowym.

Jak stwierdził senator K. Kleina, w ramach listy szczegółowych zobowiązań Polska zastrzegła pewne ograniczenie w zakresie świadczenia usług telekomunikacyjnych do 31 grudnia 2002 r., co pozwoli, zgodnie z uzasadnieniem ustawy, na przygotowanie podmiotów krajowych do funkcjonowania w warunkach konkurencji.

Senator K. Kleina poinformował, że Komisja Gospodarki Narodowej wnikliwie dyskutowała nad rozpatrywaną ustawą. Dyskusja dotyczyła przede wszystkim problemów polskiej telekomunikacji, jej otwartości na konkurencję i dopuszczenia podmiotów zagranicznych, które mogłyby operować na polskim rynku telekomunikacyjnym, a także możliwości operowania polskich podmiotów na rynku międzynarodowym.

W dyskusji zwracano m.in. uwagę na szanse, jakie otwierają się przed polskimi podmiotami dzięki ratyfikacji układu. W opinii senatorów, 5 lat to wystarczający czas na to, by polskie podmioty gospodarcze mogły się przystosować w pełni do otwartego rynku.

Komisja Gospodarki Narodowej nie zgłosiła zastrzeżeń do rozpatrywanej ustawy sejmowej. Zarekomendowała Senatowi jej przyjęcie bez poprawek.

Podobne stanowisko w sprawie ustawy o ratyfikacji IV Protokołu do Układu ogólnego w sprawie handlu usługami, sporządzonego w Genewie dnia 15 kwietnia 1997 r. ł w imieniu Komisji Spraw Zagranicznych i Integracji Europejskiej przedstawił senator Zbigniew Kulak.

Sprawozdawca komisji poinformował, że ratyfikacja protokołu została dokonana przez wszystkie europejskie państwa-sygnatariuszy z wyjątkiem Belgii, która zobowiązała się jej dokonać do końca lipca bieżącego roku. W opinii senatora, ratyfikacja ta będzie też miała ważne znaczenie dla rozpoczętych niedawno negocjacji w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, która już jest związana postanowieniami IV protokołu.

Jak poinformował senator Z. Kulak, podczas dyskusji nad rozpatrywaną ustawą senatorowie z Komisji Spraw Zagranicznych i Integracji Europejskiej pytali o powody zastosowania trybu pilnego. Pytano również przedstawicieli rządu o planowane działania, przygotowujące polską stronę do pełnego otwarcia rynku telekomunikacyjnego od 1 stycznia 2003 r.

W imieniu rządu o przyjęcie bez poprawek rozpatrywanej ustawy zaapelował podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Janusz Stańczyk. Na pytania senatorów odpowiadał także wiceminister łączności Albert Borowski.

W wyniku głosowania Senat zaaprobował wnioski zgłoszone przez komisje i przyjął bez poprawek ustawę o ratyfikacji IV Protokołu do Układu Ogólnego w sprawie handlu usługami, sporządzonego w Genewie dnia 15 kwietnia 1997 r. Za ustawą tej treści opowiedziało się 85 senatorów, a jeden wstrzymał się od głosu.

Senat przyjął bez poprawek ustawę o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym górników i ich rodzin

Ustawa o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym górników i ich rodzin została uchwalona przez Sejm na 18. posiedzeniu, 22 maja br., a do Senatu została przekazana tego samego dnia. Marszałek Senatu, także 22 maja br. zgodnie z art. 55 ust. 1 Regulaminu Senatu, skierował ją do Komisji Rodziny i Polityki Społecznej oraz do Komisji Gospodarki Narodowej.

W imieniu Komisji Rodziny i Polityki Społecznej sprawozdanie przedstawiła senator Elżbieta Płonka. Przypomniała ona, że nowelizacja sejmowa zmienia ustawę o zaopatrzeniu emerytalnym górników i ich rodzin z 1 lutego 1983 r., ale w bardzo wąskim zakresie, dotyczącym urlopu górniczego przewidzianego w układzie zbiorowym pracy. Ustawa przyznaje górnikowi prawo do zaliczania pięcioletniego. urlopu górniczego do okresu pracy górniczej i jest zgodna z przygotowywanym przez rząd programem restrukturyzacji górnictwa. Nowelizacja sejmowa zwiększa z 3 do 5 lat długość urlopu górniczego honorowanego jako okres pracy w momencie przejścia na emeryturę.

Senator E. Płonka poinformowała, że Komisja Rodziny i Polityki społecznej postanowiła nie zgłaszać zastrzeżeń do rozpatrywanej nowelizacji.

Przyjęcie bez poprawek ustawy o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym górników i ich rodzin zarekomendowała Senatowi również Komisja Gospodarki Narodowej. Jak poinformował sprawozdawca komisji senator Jerzy Markowski, przed zajęciem stanowiska komisja zapoznała się z tym fragmentem polityki rządu wobec sektora węgla kamiennego, który, podejmując kwestię trwającego od dziesięciu lat procesu głębokiej restrukturyzacji tej branży, uznaje za celowe dalsze zmniejszanie zatrudnienia w tym przemyśle. Proces ten trwa i skutkuje odejściem z górnictwa w ciągu ostatnich dziewięciu lat około stu siedemdziesięciu tysięcy osób. Jest to skala redukcji zatrudnienia niespotykana w żadnym innym przemyśle wydobywczym w europie.

Jedną z form obniżania zatrudnienia jest wprowadzenie w trybie nowelizacji, jeszcze w latach poprzednich, ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym górników i ich rodzin metody udzielania dobrowolnych urlopów górniczych.

W opinii senatora J. Markowskiego, rozpatrywana nowelizacja sejmowa pozwoli górnikom na otrzymywanie w tym pięcioletnim okresie wynagrodzenia z roku bieżącego na poziomie 75%, czyli jak za urlop wypoczynkowy. Rząd spodziewa się, iż rocznie z tego typu uprawnienia skorzysta ponad sześć tysięcy górników. Taka sama regulacja funkcjonuje od lat, skutkowała ona jednak w różnych latach różną skalą odejść. W 1997 r. z podobnego świadczenia, ale na okres krótszy, skorzystało niecałe trzy tysiące osób.

Jak poinformował senator J. Markowski, komisja przyjęła do wiadomości stanowisko rządu, z którego wynika, że tak jak w latach poprzednich, na wypłaty za te urlopy wydzieli on środki z budżetu państwa, z puli przeznaczonej na restrukturyzację górnictwa węgla kamiennego. Reguluje to w trybie rozporządzenia, na podstawie delegacji do ustawy budżetowej, minister gospodarki w porozumieniu z ministrem pracy i polityki socjalnej oraz ministrem finansów.

Komisja przyjęła również do wiadomości, iż przy teoretycznym rachunku, dotyczącym stażu uprawniającego do emerytury górniczej oraz urlopu górniczego w proponowanym pięcioletnim wymiarze, górnik może zaprzestać pracy pod ziemią w 38. roku życia, pod warunkiem że pracował tam nieprzerwanie przez dwadzieścia lat.

W imieniu rządu o przyjęcie bez poprawek nowelizacji ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym górników i ich rodzin zaapelował wiceminister gospodarki Jan Szlązak. W swoim wystąpieniu podkreślił, że pięcioletni urlop górniczy pomoże w zasadniczy sposób rozwiązać problemy górników, zwłaszcza na Dolnym Śląsku.

W głosowaniu Senat przychylił się do stanowiska Komisji Rodziny i Polityki Społecznej oraz Komisji Gospodarki Narodowej i 81 głosem za, przy 1 przeciw i 4 wstrzymujących się, powziął uchwałę o przyjęciu rozpatrywanej nowelizacji bez poprawek.

OŚWIADCZENIA

Senator Jan Chojnowski w swoim oświadczeniu poruszył problem podwyżek cen na leki oraz zwrócił się do ministra Skarbu państwa Emila Wąsacza o kontrolę działalności gospodarczej Zakładów Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego "Hortex" Holding SA w Siemiatyczach:

Zwracam się tą drogą do pana Wojciecha Maksymowicza, ministra zdrowia i opieki społecznej, aby uzyskać wyjaśnienie przyczyn galopujących podwyżek cen na leki, w tym leki pierwszej potrzeby.

Podaję w swoich oświadczeniu dwa przykłady: jeden lek zdrożał 84,6 raza, drugi z 3,5 zł na 15 zł. A są to leki bardzo istotne, można je zaliczyć do grupy leków o podstawowym stosowaniu. Kierując te uwagi, opieram się na licznych głosach mieszkańców, których w takich warunkach często nie stać na podstawowe leczenie.

I problem bardziej szczegółowy, ale wiążący się na pewno z wykonywanym mandatem.

Zgłaszam do ministra skarbu, pana Emila Wąsacza, postulat uruchomienia gruntownej kontroli działalności gospodarczej Zakładów Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego "Hortex" Holding SA w Siemiatyczach i podjęcie stosownych działań, mających na celu wyeliminowanie nieprawidłowości w działaniu tego zakładu.

W ramach postępowania wyjaśniającego ustaliłem, iż związki zawodowe funkcjonujące w tym zakładzie skierowały w dniu 15 grudnia 1997 r. do zarządu spółki pismo o przeprowadzenie kontroli działalności handlowej odbywającej się między dyrektorem oddziału Siemiatycze a panem Kołtuniakiem z firmy "Polaris", a zwłaszcza prawidłowości zawartego kontraktu. Wyniki pokontrolne ukazały wiele nieprawidłowości oraz znaczną niegospodarność na rzecz spółki na ogólną kwotę 616 tysięcy 934 zł. Załączam kopię protokołu kontrolnego. Tymczasem zarząd spółki nie wyciągnął, jak dotąd, żadnych konsekwencji.

Według uzyskanych przeze mnie informacji działania kierownictwa zakładu godzą w interes zakładu i ludzi w nim pracujących, między innymi poprzez dążenie do ograniczenia działalności niektórych wydziałów, w tym linii soków i napojów, co wynika z zarządzenia spółki nr 44 z grudnia 1997 r. Przedstawiona tu skrótowo sytuacja niepokoi załogę zakładu i bulwersuje społeczność Siemiatycz. Według powszechnego przekonania, może się w tym wypadku powtórzyć naganny i patologiczny model prywatyzacji tego zakładu.

Załączniki:

  • kopia protokołu kontrolnego sporządzonego przez Wydział Kontroli i Rewizji Gospodarczej "Hortex" Holding SA w Warszawie,
  • pismo związków zawodowych przy Zakładach Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego w Siemiatyczach skierowane do Ministerstwa Skarbu Państwa z dnia 18 maja br.,
  • pismo NSZZ "Solidarność" do Zarządu Spółki "Hortex" Holding SA w Warszawie,
  • pismo Federacji Zakładowych Organizacji Związkowych Hortex w RP i Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ "Solidarność" Zakładów Hortex do prezesa Najwyższej Izby Kontroli Janusza Wojciechowskiego z dnia 26 marca br.

* * *

W trzech oświadczeniach wygłoszonych łącznie na zakończenie 13. posiedzenia Senatu RP senator Jerzy Suchański zwrócił się do ministra edukacji narodowej Mirosława Handkego oraz do wicepremiera Janusza Tomaszewskiego:

Chciałbym przedstawić trzy oświadczenia. Dwa z nich kieruję do ministra edukacji narodowej, pana Mirosława Handkego, a jedno do wicepremiera Janusza Tomaszewskiego.

Pierwsze do pana ministra Handkego.

Sieć bibliotek pedagogicznych województwa kieleckiego obejmuje Wojewódzką Bibliotekę Pedagogiczną w Kielcach i dziesięć jej filii: w Busku-Zdroju, Jędrzejowie, Kazimierzy Wielkiej, Końskich, Miechowie, Ostrowcu Świętokrzyskim, Pińczowie, Skarżysku-Kamiennej i Włoszczowie. Ich zbiory składają się z pięciuset sześćdziesięciu tysięcy woluminów, dwustu pięćdziesięciu tytułów prenumerowanych czasopism. Korzysta z nich prawie dwadzieścia sześć tysięcy czytelników: nauczycieli, studentów przygotowujących się do zawodu nauczycielskiego oraz uczniów szkół średnich.

W ubiegłym roku na wydatki rzeczowe, a więc czynsze, drobne remonty, zakup książek i prenumeratę czasopism wydano 204 tysiące zł. Było to bardzo niewiele, zakupy książek ograniczono do minimum. Ceny energii elektrycznej, centralnego ogrzewania, opału wzrosły w stosunku do roku ubiegłego, zaś budżet Wojewódzkiej Biblioteki Pedagogicznej w Kielcach na rok 1998, zatwierdzono w wysokości 70 tysięcy zł, co stanowi zaledwie 34,26% wydatków z ubiegłego roku! Od marca nie są płacone czynsze za lokale, nie są kupowane książki dla filii i nie są prenumerowane czasopisma. Wierzyciele straszą sądami. W takiej sytuacji trzeba likwidować filie.

Na podstawie art. 9 ustawy o bibliotekach - "Dziennik Ustaw" nr 85 - organizator biblioteki ma obowiązek zapewnić lokal i prowadzenie działalności. Ale jak prowadzić działalność do końca 1998 r.? Za co utrzymać lokale? Za co opłacić zaległe czynsze, rachunki za światło, centralne ogrzewanie itp.? Jak przetrwać do czasu wprowadzenia reformy administracyjnej kraju? Proszę pana ministra o udzielenie pomocy wojewódzkiej bibliotece pedagogicznej w realizacji jej ustrojowych zadań.

Kolejne oświadczenie kieruję również do pana Mirosława Handkego, ministra edukacji narodowej.

Proszę o informację, jak w Niemczech, Francji, Anglii, Hiszpanii przebiega proces nadawania stopni naukowych doktora habilitowanego i profesora. Proszę porównać to z polskimi wymaganiami. Proszę o przedstawienie, jakie warunki musi spełniać kandydat oraz jak wygląda tryb zatwierdzania.

Ostatnie oświadczenie kieruję na ręce pana premiera Janusza Tomaszewskiego.

Od 1 stycznia 1998 r. przestaną funkcjonować urzędy wojewódzkie w wielu miastach. Zatrudniona jest tam potężna armia wysoko kwalifikowanych urzędników. Część z nich, moim zdaniem, skromna, zapewne znajdzie zatrudnienie przy boku wojewody. Proszę o informację, jakie są przewidywania rządu, jeśli chodzi o tak zwaną dwunastkę? Po pierwsze, ile osób z dnia na dzień straci pracę? Po drugie, jak będzie wyglądać osłona socjalna dla tych ludzi? Po trzecie, jak będzie wyglądać technika zwolnień? Czy, na przykład, we wrześniu wszyscy urzędnicy w likwidowanych urzędach wojewódzkich dostaną wypowiedzenie?

* * *

Senator Stanisław Majdański złożył wniosek w sprawie upamiętnienia w Gibraltarze generała Władysława Sikorskiego:

Zbliża się pięćdziesiąta piąta rocznica tragicznej śmierci generała Władysława Sikorskiego - premiera rządu Rzeczypospolitej Polskiej, Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, walczących u boku naszych sojuszników w czasie II wojny światowej. Zginął on 4 lipca 1943 r. w nie wyjaśnionych do dziś okolicznościach, podczas katastrofy lotniczej w brytyjskim Gibraltarze. Niestety, w Gibraltarze do dziś nic nie upamiętnia i nikt nie upamiętnił tamtego tragicznego wydarzenia.

Po pięćdziesięciu pięciu latach najwyższy czas zakończyć zmowę milczenia o tamtej tragedii. Nie był do tego zdolny rząd PRL, nie jest też zdolny rząd brytyjski, do którego należy Gibraltar. Nadszedł czas, aby w pięćdziesiątą piątą rocznicę śmierci Generała nasz wolny parlament i rząd Jerzego Buzka zainicjował stosowne kroki, by w porozumieniu z rządem brytyjskim wznieść w Gibraltarze pomnik upamiętniający osobę Generała i jego tragiczną śmierć. Wszak nikt inny w latach II wojny światowej nie zasłużył się Polsce tak jak właśnie Władysław Sikorski. Ostatnie decyzje o przesunięciu o dwieście lat odtajnienia kluczowych dla sprawy akt budzi wielki niepokój, nie tylko licznej rzeszy kombatantów.

Wniosek w sprawie upamiętnienia w Gibraltarze generała Władysława Sikorskiego przedstawiam w Senacie. Proszę o jego akceptację oraz o podjęcie w tej sprawie odpowiedniej decyzji.

* * *

Senator Jerzy Cieślak się w swym oświadczeniu zwrócił się o utrzymanie po reformie administracyjnej państwa dotychczasowego Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Jeleniej Górze jako jednostki samodzielnej, w formie rejonowego funduszu ochrony środowiska i gospodarki wodnej:

Swoje oświadczenie kieruję do ministra finansów, ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz ministra ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa.

Omawiany na przykładzie województwa jeleniogórskiego problem może także dotyczyć innych województw likwidowanych w związku z reformą administracji publicznej. Województwo jeleniogórskie należy do rejonów, na terenie których występowały i jeszcze występują znaczne przekroczenia norm ochrony środowiska. Wraz z województwem wałbrzyskim oraz przygranicznymi terenami Republiki Czeskiej i Republiki Federalnej Niemiec zostaliśmy zaliczeni do obszaru tak zwanego czarnego trójkąta.

Według danych statystycznych z 1996 r. pod względem wielkości zanieczyszczeń atmosfery województwo jeleniogórskie wyprzedzały jedynie: katowickie, piotrkowskie i konińskie. Zaznaczyć przy tym należy, iż z uwagi na położenie geograficzne i niekorzystną różę wiatrów województwo jeleniogórskie jest również narażone na intensywne oddziaływanie zanieczyszczeń z Niemiec i Czech. Wysoki stopień zanieczyszczenia wód oraz powietrza spowodowany jest, między innymi, działalnością przemysłu oraz gospodarki komunalnej. Na krajowej liście zakładów uciążliwych dla środowiska nadal znajdują się trzy zakłady funkcjonujące na terenie województwa jeleniogórskiego: Kopalnia Węgla Brunatnego "Turów", Elektrownia "Turów" oraz Zakłady Chemiczne Wizów" SA, a dziewięć kolejnych przedsiębiorstw pozostaje na wojewódzkiej liście zakładów uciążliwych.

W 1993 r. został powołany oraz podjął działalność, uzyskawszy osobowość prawną, Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Jeleniej Górze, jeden z pięciu największych funduszy w Polsce. W trakcie swej działalności w latach 1993--1997 na realizację zadań ochrony środowiska wydał 148,12 miliona zł, wspomagając finansowo około trzystu inwestycji rocznie. Działalność ta spowodowała, że w województwie jeleniogórskim w ciągu ostatnich lat odnotowuje się znaczne zmniejszenie emisji zanieczyszczeń do atmosfery. W porównaniu z rokiem 1989 w 1996 r. stwierdzono zmniejszenie zanieczyszczeń pyłowych o 76%, a zanieczyszczeń dwutlenkiem siarki - o 46%. Tak znaczny spadek jest między innymi efektem inwestycji realizowanych w Elektrowni "Turów", która jest największym źródłem zanieczyszczeń powietrza w województwie.

Porównania ocen zanieczyszczenia wód z lat 1992--1996 wykazały, że następowała niewielka poprawa jakości wód. Wyniki te potwierdzają znany fakt, iż problemu czystości wód nie można rozwiązać wyłącznie przez budowę oczyszczalni ścieków, bez rozbudowy sieci kanalizacyjnych i podłączenia do nich obiektów. Poza tym problemy skanalizowania miast, a przede wszystkim terenów wiejskich, są jeszcze przed nami.

Plan wydatków statutowych funduszu na 1998 r. zakłada dofinansowanie zadań ochrony środowiska kwotą 47,8 miliona zł. Wszystkie te zadania wchodzą w skład założeń polityki ekologicznej województwa jeleniogórskiego. Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Jeleniej Górze, wspólnie z gminami, realizuje w swojej działalności założenia polityki ekologicznej województwa jeleniogórskiego, przyjęte przez sejmik samorządowy gmin województwa uchwałą z dnia 13 czerwca 1996 r. Wynikające z tego dokumentu priorytety, zapewniające zrównoważony rozwój województwa w najbliższych latach, wymagają dalszych skoordynowanych działań inwestycyjnych w poszczególnych dziedzinach ochrony środowiska.

Województwo jeleniogórskie jest jednym z terenów najbardziej zagrożonych powodziami roztopowymi i opadowymi. Wysoki stopień zużycia obiektów hydrotechnicznych, wybudowanych głównie na początku XX wieku, powoduje znaczne szkody podczas wezbrań powodziowych, a zapobieganie im wymaga modernizacji i rozbudowy obiektów oraz urządzeń na rzekach i potokach całego województwa.

Mając na względzie przedstawione tu okoliczności, stwierdzić należy, że środki Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Jeleniej Górze są podstawą finansowania zadań z zakresu ochrony środowiska oraz stymulacji pozyskiwania środków na te cele z innych źródeł: samorządowych, budżetowych, funduszy pomocowych. Zakres problemów i zadań pozostających do zrealizowania w gminach wskazuje na potrzebę utrzymania funduszu jako jednostki samodzielnej, w formie rejonowego funduszu ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Zasięg jego działania obejmowałby teren obecnego województwa jeleniogórskiego, przy utrzymaniu obowiązujących zadań pozyskiwania środków finansowych z podziału opłat za gospodarcze korzystanie ze środowiska.

Senator Kazimierz Drożdż złożył oświadczenie dotyczące odwołania dyrektora uzdrowiska Przerzeczyn-Zdrój:

Swoje oświadczenie kieruję do pana ministra zdrowia i opieki społecznej.

Województwo wałbrzyskie jest uzdrowiskowym zagłębiem Polski. Jednym z uzdrowisk jest Przerzeczyn-Zdrój. Od dziesięciu lat dyrektorem tego uzdrowiska jest pan Julian Sadek. Przez ten czas placówka zmieniła swój wygląd i funkcjonalność. Z małego zaniedbanego sanatorium Przerzeczyn zmienił się w kurort o najwyższym standardzie. W każdym roku realizowane są nowe przedsięwzięcia, poprawiające wizerunek uzdrowiska. W ostatnim czasie pan Julian Sadek oddał do użytku dwie proekologiczne inwestycje, oczyszczalnię ścieków oraz zgazyfikował uzdrowisko. Zmodernizował także budynek "Forsycja" i inne obiekty leczniczo-hotelowe, zwiększając tym samym liczbę i jakość usług leczniczych. Środki na te inwestycje pozyskiwał w dużej mierze ze źródeł pozaresortowych.

Mimo tej aktywności i zaangażowania na rzecz środowiska, sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia i Opieki Społecznej, Michał Kornatowski, decyzją z dnia 20 maja 1998 r., odwołał Juliana Sadka z funkcji dyrektora uzdrowiska. Argumentacja odwołania dotyczyła dopuszczania się naruszenia prawa w związku z pełnieniem funkcji dyrektora, to jest świadczenia nieprawdy w rozliczeniu dotacji otrzymanej z Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej. Argumentacja ta jest bardzo dziwna, gdyż w ostatnim czasie zostały przeprowadzone kontrole przedsiębiorstwa, zarówno przez pracowników ministerstwa zdrowia, jak i przez inne organy kontrolne: Państwową Inspekcję Pracy, ZUS, Wyższy Urząd Górniczy, rejonowy urząd pracy, które nie stwierdziły żadnych uchybień i nieprawidłowości.

Z decyzją sekretarza stanu nie zgodziła się załoga. Na ogólnym zebraniu pracowników sto czterdzieści dwie osoby spośród stu sześćdziesięciu dwóch zatrudnionych podpisały protest przeciwko odwołaniu. Pracownicy stwierdzają, że będą bronić swojego dyrektora do końca, aż do odwołania krzywdzącej decyzji. Zakład jest oflagowany, powywieszane są transparenty. Do protestu załogi dołączyli także pensjonariusze, którzy bez wiedzy zainteresowanych także wysłali protest do pana ministra.

Podkreślam z naciskiem, że odwołanie jest niezgodne z ustawą o samorządzie terytorialnym, art. 25 ust. 1 i 2, jako że Julian Sadek jest radnym Rady Miejskiej w Niemczy i przewodniczącym komisji zdrowia sejmiku samorządowego w Wałbrzychu.

Powstała bardzo dziwna sytuacja. Dyrektor o bardzo dobrych wynikach pracy jest odwołany. Dyrektora broni załoga i pensjonariusze, a ministerstwo nie reaguje na protesty. Taką polityką kadrową nie tylko nic nie osiągniemy, ale zniszczymy to, co jest dobre.

* * *

Pierwsze z oświadczeń złożonych przez senatora Wiesława Pietrzaka dotyczyło sytuacji kadrowej w województwie suwalskim:

Moje pierwsze oświadczenie chcę skierować na ręce pana prezesa Rady Ministrów oraz pani marszałek Senatu. Drugie - na ręce pana ministra transportu i gospodarki morskiej.

Przechodzę do pierwszego.

Oświadczenie moje dotyczy sytuacji w województwie suwalskim. Nie mogę się dłużej bezczynnie przyglądać tej sytuacji. Totalna wymiana kadr, prowadzona przez nowego wojewodę na kilka miesięcy przed likwidacją województwa, nie ma racjonalnego, politycznego, merytorycznego i ekonomicznego uzasadnienia. Nowi pracownicy nie mają doświadczenia. Często w ogóle nie są merytorycznie przygotowani do pełnienia powierzonych im funkcji.

Na moją interpelację podczas obrad sejmiku samorządowego województwa suwalskiego otrzymałem lakoniczną, niepełną odpowiedź. Pominięto całkowicie pytanie, ile to będzie kosztowało urząd wojewódzki i pośrednio podatników. A ponadto odpowiedzi udzielono po upływie ustawowego terminu.

Odwołania odbywają się bez poszanowania godności ludzkiej, bez podawania przyczyn. Często argumenty przemawiające za odwołaniami są po prostu kłamliwe. W urzędach i instytucjach podległych wojewodzie panuje atmosfera totalnego strachu. Podejmowane decyzje często są niezgodne z prawem. Zwalnia się radnych bez zasięgnięcia opinii odpowiedniej rady. Konsekwencje takiego działania są już widoczne w województwie. Jednocześnie brak jest jakiejkolwiek współpracy wojewody z jednostkami samorządu terytorialnego. Dowodem na to są stanowiska prezydium sejmiku samorządowego, prezydentów, burmistrzów i wójtów województwa suwalskiego, Stowarzyszenia Gmin Polskich Euroregionu Niemen oraz pismo przewodniczącego sejmiku do premiera z dnia 8 maja 1998 r.

Osoby "funkcyjne", udzielając odpowiedzi na pytania dziennikarzy, ośmieszają siebie i powagę urzędu wojewódzkiego. Odsyłam do tygodnika "Polityka" nr 22 z 30 maja bieżącego roku, do artykułu "Czystka na finiszu", gdzie dyrektor generalny urzędu ujawnia kryteria wyboru nowych dyrektorów. Cytuję: "Wojewoda znał wcześniej prywatnie dwóch kandydatów. Ja też znałem ze dwóch. Niektóre osoby same się zgłaszały. Przysyłały oferty do zarządu regionu <<Solidarności>>. Na zarzut, że jeden z dyrektorów nie posiada odpowiednich kompetencji, dyrektor generalny odpowiada: Dlatego dostał zastępcę z dwudziestoletnim stażem urzędniczym. Za to od dyrektora oczekujemy, że będzie uczciwy. A więc wraca zasada: mierny, bierny, ale wierny. Nawet wiceprezes lokalnych władz Porozumienia Centrum uważa, że w Suwałkach rządzi "układ kolesiowsko-mafijny".

Niestety, swój epizod ma w tym również Prezydium Senatu, które wyraziło zgodę na odwołanie byłego senatora, pana Wacława Strażewicza, ze stanowiska kierownika Urzędu Rejonowego w Giżycku. Pewnym usprawiedliwieniem dla prezydium może być fakt, że w swej prośbie wojewoda posłużył się kłamliwymi argumentami. Przez osiem lat, a więc od początku istnienia urzędu, nikt nigdy nie zarzucił panu Strażewiczowi złej organizacji pracy urzędu rejonowego oraz braku nadzoru nad realizacją zadań nawet podczas ostatniej kontroli prowadzonej przez obecne władze wojewódzkie. Zarzutu o niewłaściwej współpracy z samorządami władze samorządowe nie potwierdzają. Co więcej, twierdzą, że nikt nie zasięgał opinii u samorządowców rejonu giżyckiego w tej sprawie.

Kuriozalny jest zarzut ostatni: "Brak współpracy ze związkiem zawodowym NSZ <<Solidarność>> MKK Giżycko". "Nie będę tego komentował, zapytam jedynie, czy jest to wpisane w zakres kompetencji kierownika urzędu rejonowego? Dodam jeszcze, że ceremonia odwołania pana Wacława Strażewicza, który ten urząd tworzył, trwała dwie minuty.

Przykładów arogancji, niekompetencji, niegospodarności, nieposzanowania ludzi można podawać wiele. W razie zainteresowania się tymi problemami jestem do dyspozycji. Liczę na ponowne rozpatrzenie przez Prezydium Senatu stanowiska w sprawie pana Wacława Strażewicza oraz na szczególne zbadanie spraw tu poruszanych, a także innych problemów w województwie suwalskim przez prezesa Rady Ministrów oraz wyciągnięcie stosownych wniosków.

* * *

Drugie oświadczenie senatora W. Pietrzaka było skierowane do ministra transportu i gospodarki wodnej:

Z wnioskiem zwrócił się do mnie kierownik placówki terenowej PKS w Węgorzewie i chciałbym prosić pana ministra o interwencję w sprawie odmowy przez Oddział PKS w Łomży udostępnienia przystanków dla kursu Węgorzewo-Warszawa i Warszawa-Węgorzewo - kurs nr 1588. Chodzi tu konkretnie o przystanki w Kolnie, Małym Płocku, Łomży - w Łomży na Osiedlu "Jantar" i Śniadowo". Nadmieniam, że pozostałe oddziały, to jest Ostrołęka, Mrągowo, Szczytno, Wyszków i Warszawa, nie stwarzają żadnych problemów w tym względzie.

Kurs ten jest sezonowy i przeznaczony prawie wyłącznie dla turystów, którzy latem licznie odwiedzają Krainę Wielkich Jezior Mazurskich. Ponadto jest on szczególnie korzystny dla mieszkańców południowej Polski, którzy mają przesiadki w Warszawie. Dziwna wydaje się motywacja Oddziału PKS w Łomży, że kurs ten koliduje z odjazdami ich autobusów na trasie Łomża-Kono-Pisz. Przecież jest sporo ludzi, także z tego terenu, którzy chcieliby dojechać do Węgorzewa, Wyszkowa, czy też Warszawy. Niewyrażenie zgody na zatrzymywanie się autobusu na wymienionych przystankach stwarza paradoksalną sytuację, ponieważ kierowca nie może wysadzać pasażerów w strefach międzyprzystankowych. I w kursie tym tworzy się luka.

Przedsiębiorstwo PKS jest instytucją państwową, dotowaną przez budżet państwa i chociażby z tego względu, zarówno w moim, jak i społecznym odczuciu, takie stanowisko, jakie prezentuje zarządca Oddziału PKS w Łomży, jest niedopuszczalne. Nadmieniam, że wszystkie inne możliwości wpłynięcia na zmianę tej paradoksalnej, moim zdaniem, decyzji, zostały wyczerpane. Dlatego zwracam się do pana ministra z prośbą o interwencję w tej sprawie.

Załączniki:

  • pismo Zarządu Miasta i Gminy w Węgorzewie, skierowane do Przedsiębiorstwa Państwowej Komunikacji Samochodowej w Łomży, z dnia 11 marca br.,
  • rozkład jazdy Przedsiębiorstwa PKS w Kętrzynie na linii: Warszawa-Węgorzewo, ważny od 31 maja br.
  • pismo PKS w Łomży, skierowane do PKS w Kętrzynie, z dnia 23 października 1997 r.
  • pismo PKS w Łomży, skierowane do PKS w Kętrzynie, z dnia 17 marca br.

* * *

Senator Zbyszko Piwoński zwrócił się w swym oświadczeniu do wicepremiera Janusza Tomaszewskiego:

Oświadczenie swoje kieruję do wicepremiera oraz ministra spraw wewnętrznych i administracji.

Dotyczy ono niewywiązania się z nałożonego na ten resort obowiązku ustalenia zasad sprzedaży mieszkań w budynkach podległych mu jednostek, a w szczególności straży granicznej. Taki obowiązek nakłada na ministra spraw wewnętrznych i administracji ustawa z dnia 22 czerwca 1995 r. o zakwaterowaniu sił zbrojnych z późniejszymi zmianami, w art. 58 ust. 8 w związku z art. 84 ust. 1, a do tej pory, jak już wspomniałem, nie został on wykonany.

Obserwuję w praktyce, jak to się przedstawia na przykładzie lubuskiego oddziału straży granicznej, gdzie wiele mieszkań utrzymywanych przez te formacje jest zajętych przez emerytów, czy też nawet przez osoby jeszcze pracujące, które byłyby chętne do ich nabycia.

Koszty utrzymania mieszkań obciążają niepotrzebnie budżety tych jednostek, a w wypadku ich zbycia można by uzyskać środki na budowę nowych, tak niezbędnych mieszkań. Wiem, że nie uzyska się tą drogą kwoty stwarzającej możliwość całkowitego odtworzenia ich liczby, ale i ten ewentualny minimalny zakres nam się opłaci. Ponadto ujednolicona zostałaby zasada gospodarki mieszkaniowej z tą, która już od trzech lat obowiązuje w jednostkach wojskowych podległych ministrowi obrony narodowej.

* * *

W oświadczeniu wygłoszonym na zakończenie 13. posiedzenia Senatu RP senator Dorota Kempka złożyła protest wobec działań rządu w sprawach dotyczących kobiet:

Swoje oświadczenie kieruję do pana premiera Jerzego Buzka.

W imieniu członkiń Parlamentarnej Grupy Kobiet oraz przedstawicielek organizacji pozarządowych, wchodzących w skład forum współpracującego z grupą, składam stanowczy protest wobec działań rządu i jego reprezentantów w sprawach dotyczących kobiet.

Już w kwietniu bieżącego roku w oświadczeniu skierowanym do Prezydium Sejmu i prezesa Rady Ministrów stwierdziłyśmy, że nasze głębokie zaniepokojenie budzi ograniczenie zainteresowania rządu problemami kobiet wyłącznie do ich roli w rodzinie. Na marginesie pozostają tak istotne sprawy, jak pełne uczestnictwo kobiet w życiu społecznym i politycznym, dostępność kształcenia, pracy i awansów, a także udział w przeciwdziałaniu przemocy. Karalność przerywania ciąży z przyczyn społecznych, przy jednoznacznym cofnięciu zniżek na środki antykoncepcyjne, i zaniedbania oświaty seksualnej pogłębiają ich trudną sytuację, szczególnie w środowiskach najuboższych.

Nie realizowany jest program przeciw przemocy "Wyrównać szanse" i krajowy program działań na rzecz kobiet. Przyjęta platforma działań, uchwalona na IV Światowej Konferencji Kobiet w Pekinie w 1995 r., pozostaje deklaracją. Zaniedbania te zdają się być związane z likwidacją stanowiska pełnomocnika rządu do spraw rodziny i kobiet i stanowią widoczny regres w polityce wobec kobiet.

Nasze zaniepokojenie wzrosło wobec powołania pana ministra Kazimierza Kapery na koordynatora w negocjacjach związanych z wejściem Polski do Unii Europejskiej w sprawach równego statusu kobiet i mężczyzn. Konserwatywne poglądy pana Kazimierza Kapery, ograniczające rolę kobiet tylko do macierzyństwa i rodziny, są ogólnie znane i sprzeczne z powszechnie uznawanymi standardami europejskimi.

Pan Kapera nie dostrzega też środowisk kobiecych nie związanych bezpośrednio z kościołem instytucjonalnym. Zlekceważył również nasze spotkanie, forum, 20 maja bieżącego roku, które było uzależnione od jego udziału i przedstawienia stanowiska rządu we wspomnianych negocjacjach. Jego nieobecność na wspomnianym forum spowodowała oburzenie wszystkich przybyłych na to spotkanie pań. Uważamy takie działanie za niedopuszczalne, sprzeczne z kulturą polityczną i potwierdzające tezę o nieprzydatności pana Kazimierza Kapery na stanowisku, które pełni.

Stąd też kieruję to oświadczenie do prezesa Rady ministrów, pana Jerzego Buzka, z prośbą o zmianę koordynatora w negocjacjach z Unią Europejską w sprawach równego statusu kobiet i mężczyzn.

* * *

Oświadczenie dotyczące problemów polskiego mleczarstwa senator Jerzy Pieniążek skierował do prezesa Rady Ministrów:

Oświadczenie swe pozwalam sobie skierować na ręce Jerzego Buzka, naszego premiera.

Panie Premierze! W dniu 6 maja uczestniczyłem w spotkaniu mleczarzy z całej Polski, zrzeszonych w Krajowym Porozumieniu Spółdzielni Mleczarskich w Warszawie, poświęconym perspektywom rozwoju mleczarstwa w Polsce w aspekcie podjęcia działań na rzecz przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Jednocześnie aby mieć szerszy obraz sytuacji w polskim mleczarstwie, wziąłem udział w szkoleniu dla producentów mleka na temat dostosowania jakości surowca do nowych, surowych norm stosowanych w Unii, organizowanym w mym rodzinnym Burzeninie przez Ośrodek Doradztwa Rolnego w Kościerzynie. Byłem też gościem walnego zgromadzenia członków Spółdzielni Dostawców Mleka w Wieluniu, jednej z większych spółdzielni w Polsce. Przyczyną mojego wystąpienia jest troska o interes polskich rolników, producentów mleka. W większości polskich gospodarstw rolnych, prócz świadczeń KRUS i ZUS, mleko jest często jedynym stałym źródłem dochodu. Chcąc, aby Polska była krajem konkurencyjnym na rynkach przyszłej zjednoczonej Europy, poprzedni rząd opracował program restrukturyzacji mleczarstwa. Zakłada on między innymi skierowanie do producentów i przetwórców mleka poważnych środków pomocowych z budżetu państwa, które pozyskiwane będą między innymi poprzez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz interwencyjne środki na zakup nadmiaru surowca i produktów mlecznych z Agencji Rynku Rolnego.

Panie Premierze! Spółdzielnie mleczarskie nie tylko w moim województwie sieradzkim, ale również w całym kraju, razem z producentami mleka bardzo poważnie potraktowały powyższy program i wzięły się do roboty. Dodatkowym impulsem dla podjęcia tych działań był wprowadzony w grudniu ubiegłego roku zakaz eksportu mleka i jego przetworów do krajów Unii. Wiadomo zaś, że przy nadprodukcji mleka w Polsce dalszy byt polskiego mleczarstwa, prócz działań na rzecz wzrostu rodzimej konsumpcji, zależy właśnie od utrzymania i wzrostu eksportu do tych krajów. Stąd poprzez udzielanie preferencyjnych kredytów wiele spółdzielni zaczęło organizować własną produkcję mleka, skredytowało rolnikom zakup bardziej efektywnych krów, wyposażyło rolników spółdzielców w niezbędne urządzenia, zmodernizowało swój park maszynowy, podjęło produkcję nowych wyrobów dostosowanych do potrzeb rynku, podjęło działania na rzecz polepszenia wewnętrznej organizacji pracy i lepszej jakości swych produktów. I tak, Panie Premierze, już pięć polskich mleczarni ma międzynarodowy certyfikat jakości, tak zwane ISO. Właśnie 6 maja sieradzka mleczarnia "WART-MILK" oraz mleczarnia z Lubawy otrzymały z rąk ministra Janiszewskiego ten tak długo oczekiwany dokument. Jeszcze tego samego dnia Amerykanie obecni na wręczeniu certyfikat, zamówili 3 tysiące ton mleka w proszku pod nazwą "Sielska Dolina" z sieradzkiej mleczarni. I z tego możemy być dumni. Mleczarzy czeka jednak teraz szarość dnia i świadomość mizerii środków pomocowych na dalszą restrukturyzację mleczarstwa. Ten fakt nabiera szczególnego znaczenia wobec nieumiejętnego ich pozyskiwania z Unii przez Komitet Integracji Europejskiej z ministrem Czarneckim na czele.

Panie Premierze! Dlaczego Krajowe Porozumienie Spółdzielni Mleczarskich musi dobijać się do drzwi rządu w następujących dwóch bardzo ważnych sprawach?

Po pierwsze, chodzi o pomoc finansową dla nowelizacji rządowego programu restrukturyzacji mleczarstwa.

Po drugie, chodzi o możliwość włączenia swych przedstawicieli do polskich zespołów negocjacyjnych, działających w Brukseli na rzecz dostosowania polskiego mleczarstwa do zasad obowiązujących w zjednoczonej Europie. A przecież chodzi tu nie tylko o dostęp do tak zwanych środków przedakcesyjnych Unii, ale również o wynegocjowanie najkorzystniejszych dla Polski, maksymalnych kwot dla producentów mleka na przyszłym wspólnym rynku mleczarskim.

Krajowe Porozumienie Spółdzielni Mleczarskich właśnie w dniu 6 maja przestrzegało ministra Janiszewskiego przed słabym, ze strony polskiej, przygotowaniem do negocjacji z Unią. Dziś widzimy skutki tego nieprzygotowania.

Trzeba bowiem pamiętać, że często możliwość korzystania ze środków pomocowych Unii uzależniona jest między innymi od zabezpieczenia środków własnych. Przykładem niech będzie możliwość zakupu dużych schładzalników mleka o pojemności ponad 500 litrów, dofinansowywanych z tak zwanego programu PHARE do wysokości 20% ich ceny. Spółdzielnie muszą zagwarantować pokrycie 75% wartości ze środków własnych i to właśnie może być barierą dla wielu dostawców, uniemożliwiającą im dostęp do tańszych schładzalników. Poważnym problemem jest bowiem dostęp spółdzielni do kredytów ze środków Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Na tym spotkaniu minister Janiszewski oficjalnie deklarował, że linie kredytowe dla mleczarstwa zostały w 1998 r. utrzymane, z wyjątkiem preferencyjnych kredytów na skup sezonowych nadwyżek mleka w proszku, masła i serów dojrzewających.

Już dziś wiemy, że finansowe zabezpieczenie realizowanego właśnie rządowego programu restrukturyzacji mleczarstwa, a szczególnie przedsięwzięcia związanego z poprawą jakości surowca i koncentracją produkcji mleka, jest zatrważające. W 1998 r. akcja kredytowa dla programu restrukturyzacji mleczarstwa kształtuje się na poziomie tylko 10% środków, które były w 1997 r. W roku 1998 na branżową linię kredytową, która obejmuje dwa cele: po pierwsze, wspólne użytkowanie maszyn, a po drugie, restrukturyzację sektora mleczarskiego, przeznaczono tylko 35 milionów 500 tysięcy zł. O tym, ile pieniędzy i na który cel będzie przeznaczonych, decydują banki. Panie Premierze, najważniejsze jest jednak to, że już dziś banki rozdysponowały całą tę kwotę. Z braku pieniędzy na ten cel nie zostały zrealizowane wnioski trzydziestu ośmiu podmiotów mleczarskich, w tym projekt trzech laboratoriów surowca na kwotę 24 milionów 433 tysięcy 820 nowych zł. W rezultacie cały ten zbożny plan zaopatrzenia dużej części mleczarni w tańsze schładzalniki może się nie udać. Istnieje również ryzyko, że fundusze z programu PHARE mogą być nie wykorzystane ze względu na niemożliwość zgromadzenia środków własnych.

Panie Premierze! W związku z tym, działając w interesie polskich rolników i mleczarni, proszę pana o następujące sprawy.

Po pierwsze, chodzi o zagwarantowanie przedstawicielom polskiego mleczarstwa, przedstawicielom Krajowego Porozumienia Mleczarzy, możliwości uczestniczenia w prawach pełnoprawnych członków w polskich rządowych zespołach negocjacyjnych pracujących w Brukseli na rzecz przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, w taki sposób, aby polscy rolnicy byli tam podmiotem, a nie przedmiotem negocjacji.

Po drugie, chodzi o sprawę udzielenia przez rząd pomocy finansowej dla podjętej przez Krajowe Porozumienie Spółdzielni Mleczarskich nowelizacji rządowego programu restrukturyzacji mleczarstwa, dostosowującej go do warunków Unii oraz o udzielenie pomocy w pozyskiwaniu dodatkowych środków dla Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa na realizację powyższego programu, a także dla Agencji Rynku Rolnego na zagospodarowanie polskich nadwyżek mleka jeszcze w bieżącym roku. Chodzi również o podjęcie odpowiednich działań w stosunku do opracowywanego budżetu państwa na rok 1999.

Proszę też, Panie Premierze, o opracowanie rządowego programu działań rekompensacyjnych i osłonowych dla rolników, producentów rezygnujących z produkcji mleka.

I na zakończenie, Panie Premierze, mam jeszcze jedną prośbę. Proszę, aby w ramach działań Ministerstwa Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej oraz Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej na rzecz określenia higienicznych, sanitarnych warunków pozyskiwania i przetwórstwa mleka uwzględniono problem utworzenia i finansowania tak zwanych niezależnych laboratoriów, upoważnionych do szybkiej oceny jakości surowego mleka w skupach.

* * *

W swoim oświadczeniu senator Ryszard Sławiński zwrócił się do ministra sprawiedliwości:

Oświadczenie swoje kieruję do pani minister Hanny Suchockiej.

Pani Minister! Założenia reformy sądownictwa opracowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości przewidują likwidację dotychczasowych sądów wojewódzkich i utworzenie w ich miejsce dwudziestu trzech sądów okręgowych. W projekcie nie przewiduje się utworzenia sądu okręgowego w Koninie, ale włączenie części dotychczasowego województwa konińskiego do okręgu sądu w Kaliszu, a części do okręgu sądu w Poznaniu. Sądzę, że wbrew założeniom reformy oddala to wymiar sprawiedliwości od mieszkańców województwa konińskiego i spowoduje wzrost kosztów społecznych oraz wydatków z budżetu państwa. Wprawdzie mówię o województwie konińskim, ale problem ten dotyczy niemal wszystkich likwidowanych województw. Rozważenia wymaga więc projekt utworzenia w Koninie zamiejscowych ośrodków sądu i prokuratury okręgowej, co pozwoli na uniknięcie negatywnych skutków reformy. Tym bardziej że w Koninie pracuje doświadczona kadra sędziowsko-prokuratorska i administracyjna i jest tam dobra baza lokalowa dla utworzenia takich ośrodków. Przejętej kadrze takich warunków nie są w stanie, nawet w minimalnym stopniu, zapewnić sądy lub prokuratury okręgowe w Kaliszu czy Poznaniu. Wyniki i sprawność postępowania osiągane dotychczas przez sądy i prokuratury województwa konińskiego także przemawiają za utworzeniem w Koninie ośrodków zamiejscowych.

Wobec powyższego proszę o wyjaśnienie, czy w ramach reformy sądownictwa przewiduje się powołanie ośrodków zamiejscowych sądów i prokuratur w miejsce likwidowanych sądów i prokuratur wojewódzkich, szczególnie tam, gdzie sytuacja kadrowa i lokalowa to uzasadnia. Tym bardziej że obowiązujące przepisy dotyczące sądów i prokuratur pozwalają na takie rozwiązanie. Sądzę, że inne rozwiązania są niekorzystne zarówno dla społeczeństwa, jak i Skarbu Państwa.

Senator Zbigniew Antoszewski do protokołu 13. posiedzenia Senatu RP złożył oświadczenie skierowane do prezesa Rady Ministrów Jerzego Buzka:

W drodze niniejszego oświadczenia chciałbym poprosić o wyjaśnienie okoliczności podjęcia przez prezesa Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki trzech decyzji zawieszających w czynnościach kolejno trzydziestu trzech członków Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Przedmiotowe decyzje są niezgodne z szeregiem norm prawa międzynarodowego oraz wewnętrznego i doprowadziły już do obniżenia prestiżu oraz rangi polskiego sportu na arenie międzynarodowej, a tym samym - do naruszenia polskiej racji stanu.

Na podstawie decyzji z dnia 21 kwietnia 1998 r. prezes UKFiT zawiesił w czynnościach prezesa PZPN, wiceprezesa PZPN i sekretarza generalnego PZPN tylko za to, że w czasie rozpoczętej w dniu 20 kwietnia 1998 r. i trwającej po dzień dzisiejszy kontroli w siedzibie związku kontrolowani ośmielili się wyrazić wątpliwości co do zakresu i trybu kontroli na tle prawa o stowarzyszeniach. Wątpliwość ta wiązała się z faktem, iż na podstawie art. 1 pkt 3 ustawy z dnia 10 stycznia 1996 r. o zmianie ustawy - Prawo o stowarzyszeniach (DzU Nr 27, poz. 117) uchylony został art. 25 pkt 2 prawa o stowarzyszeniach, pozwalający dotychczas organowi nadzorującemu na przeglądanie w lokalu stowarzyszenia, w obecności przedstawiciela władz stowarzyszenia, dokumentów związanych z jego działalnością oraz sporządzanie z nich notatek, odpisów i wyciągów.

W momencie podejmowania decyzji prezes PZPN przebywał (od 14 kwietnia 1998 r.) w Klinice Kardiologicznej w Katowicach.

Zawieszenie w czynnościach sekretarza generalnego PZPN było z kolei niezgodne z § 71 ust. 1 Statutu PZPN, sytuującego wyżej wymienioną osobę jako najwyższego rangą pracownika w Biurze PZPN, zatrudnionego na podstawie umowy o pracę i nie będącego organem władzy, lecz organem wykonawczym związku.

Na podstawie decyzji z dnia 5 maja 1998 r. prezes UKFiT zawiesił w czynnościach czterech wiceprezesów i czterech członków Prezydium Zarządu PZPN w związku z dokonaną przez nich oceną przynależności klubowej zawodnika Mirosława Szymkowiaka. Osoby te zostały zawieszone za wyrażenie w kulturalny sposób sprzeciwu wobec wkroczenia organu administracji państwowej w sferę zastrzeżoną dla sądu powszechnego.

Zgodnie z art. 17 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 18 stycznia 1996 r. o kulturze fizycznej zawiesić wykonanie uchwały lub decyzji niezgodnej z prawem oraz zażądać jej uchylenia, a w razie uchylenia w wyznaczonym terminie - uchylić taką uchwałę lub decyzję, może jedynie w drodze postanowienia sąd na wniosek organu nadzorującego.

W sytuacji gdy wszystkie organy statutowe PZPN uznały za prawidłowe i w pełni skuteczne potwierdzenie (przez PZPN w Łodzi) i uprawnienie do gry (przez Wydział Gier PZPN) w SPN "Widzew" Łódź zawodnika Mirosława Szymkowiaka, organ nadzorujący nie miał ustawowego uprawnienia do żądania od władz PZPN unieważnienia tych czynności.

W dniu 12 maja 1998 r. odbyło się skutecznie zwołane przez prezesa honorowego PZPN, pana Kazimierza Górskiego, posiedzenie Zarządu PZPN.

Interpretując na swój sposób postanowienia Statutu PZPN i ponownie wkraczając w kompetencje niezawisłego sądu powszechnego, prezes UKFiT uznał powyższe zebranie za nielegalne i tylko z tego powodu w dniu 13 maja 1998 r. zawiesił w czynnościach dwudziestu dwóch członków Zarządu PZPN.

Już w dniu 5 maja 1998 r. (a więc przed zawieszeniem wyżej wymienionych dwudziestu dwóch osób) organ nadzorujący wystąpił do sądu wojewódzkiego o ustanowienie dla PZPN kuratora, mimo iż w tym momencie Zarząd PZPN mógł skutecznie odwołać i podejmować uchwały oraz decyzje. Postanowieniem z dnia 21 maja 1998 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie ustanowił kuratora dla PZPN. Orzeczenie to jest nieprawomocne, nie jest skuteczne i nie podlega wykonaniu.

Nie zważając na powyższe, kurator Wiesław Pakoca, będący wicedyrektorem Departamentu Prezydialnego UKFiT, próbował w dniu 26 maja 1998 r. podjąć swe czynności w siedzibie PZPN, aczkolwiek nie przedstawił prawomocnego orzeczenia sądowego i zaświadczenia wydanego przez sąd kuratorom zgodnie z art. 521 i 604 kpc.

Należy z przykrością stwierdzić, że trzydziestu trzem członkom Zarządu PZPN (w tym dwóm pozostającym w szpitalu w chwili podejmowania decyzji) prezes UKFiT "zamknął" bez żadnego wyjaśnienia "prawo do sądu", sformułowane w art. 6 ust. 1 konwencji rzymskiej o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (ratyfikowanej przez Polskę w dniu 19 stycznia 1993 r.), w art. 45 Konstytucji RP oraz w wielu aktach międzynarodowych i wewnętrznych demokratycznych państw europejskich.

Wszystkie trzy decyzje prezesa UKFiT są nieważne z mocy prawa, jako że zostały wydane z naruszeniem bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa. Prezes UKFiT dopuścił się również ewidentnych uchybień prawa w zakresie wydania i doręczenia wskazanych decyzji osobom zainteresowanym.

W każdym z trzech wypadków jedną jedyną decyzją wszczęto i zakończono postępowanie administracyjne, naruszając szereg norm kodeksu postępowania administracyjnego oraz podstawową zasadę praworządnego państwa prawa o proporcjonalności wymierzonej sankcji w stosunku do zawinienia.

Załączniki:

  • postanowienie Sądu Wojewódzkiego w Warszawie.

* * *

Senator Marian Żenkiewicz złożył do protokołu następujące oświadczenie:

Powszechne krytyczne stanowisko środowisk naukowych zarówno wobec wysokości nakładów na naukę, jak i wobec zamierzeń w zakresie tych nakładów w koncepcji budżetu na rok 1999 nie powoduje żadnych widocznych zmian w polityce rządu. Ostatnio zaprezentowane stanowisko ministra finansów podczas spotkania ze społecznością akademicką Uniwersytetu Jagiellońskiego, a szczególnie uzależnianie zwiększenia środków na naukę od "ograniczenia marnotrawstwa finansów publicznych, a w szczególności w służbie zdrowia", budzi dalszy poważny niepokój i może świadczyć jedynie o niezrozumieniu przez rząd tego ważnego problemu. Nie można bowiem stosować tak uproszczonej relacji, wiązać nakłady na naukę z ograniczeniem zbędnych wydatków w innych sferach, gdyż w ten sposób nigdy nie uda się zmienić obecnej sytuacji.

Trzeba jasno powiedzieć, co zrobił już Sejm Rzeczypospolitej w 1995 r., że udział nakładów na naukę w PKB musi szybko wzrosnąć. I nie może to być uzależniane od żadnych innych warunków lub nimi ograniczane. Tak się bowiem dzieje od roku 1990, że kolejne rządy zawsze głoszą werbalne poparcie i konieczność zwiększenia nakładów na naukę, a tymczasem nakłady realne w tym okresie spadły aż o ponad 20%.

Współczesna walka o pozycję na arenie międzynarodowej nie rozgrywa się na polach bitew. Ona rozgrywa się w murach i laboratoriach instytutów naukowych. Pozycja w nauce i technice determinuje dzisiaj siłę państwa. Zrozumiał to dobrze rząd fiński, który w okresie największego kryzysu gospodarczego w 1990 r. i później nie żałował środków na badania naukowe. Zaowocowało to opanowaniem kłopotów gospodarczych.

Tymczasem u nas z roku na rok środki na naukę maleją. Jest to polityka samobójcza dla państwa. Protesty środowisk naukowych, w tym rektorów wyższych uczelni oraz Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego, pozostają bez echa.

Takiej polityki nie wolno akceptować. I nie wolno przez cały czas powtarzać, że wystarczającą poprawę sytuacji uzyska się dzięki oszczędnościom i zmianom organizacyjnym. Poprawa organizacji nauki jest potrzebna i nikt jej nie kwestionuje. Należy nad tym nieustannie pracować, gdyż jest to jedno ze źródeł poprawy sytuacji. Ale należy pamiętać, że sama reorganizacja nie wystarczy. Liczby są bowiem jednoznaczne. Przeliczając na jednego mieszkańca w Polsce, wydaje się na badania i ich rozwój dziesięciokrotnie mniej niż na przykład w Niemczech i we Francji. Udział tych wydatków w PKB jest ponadtrzykrotnie mniejszy niż w Szwecji czy we Francji. Wśród liczących się państw europejskich jesteśmy pod tym względem na samym końcu. Może być przy tym interesujące to, że udział wydatków na obronę w PKB w naszym budżecie jest trzykrotnie większy niż na naukę. Jest on również większy niż w takich państwach jak Włochy, Niemcy czy Hiszpania. Z tego stanu należy również wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Dlatego bezwzględnym obowiązkiem, wynikającym z polskiej racji stanu i troski o stan naszego państwa, jest radykalna zmiana tej tak złej sytuacji.

Zwracam się więc do pana, Panie Premierze, i do całej Rady Ministrów, aby uchwała Sejmu z 1995 r. i liczne postulaty środowisk naukowych spowodowały wreszcie odwrócenie tego tak szkodliwego dla Polski zjawiska. Należy tak planować budżet na rok 1999, aby udział nakładów budżetowych na naukę w PKB był nie mniejszy niż 0,6%. Jest to i tak bardzo mało, zarówno w skali całego budżetu, jak i wobec potrzeb nauki, ale byłby to już pewien postęp.

Liczę na to, że zarówno pan premier, jak i Rada Ministrów, zechce ze zrozumieniem przyjąć treść niniejszego oświadczenia i podejmie odpowiednie działania na rzecz poprawy tej tak trudnej sytuacji.

Zobacz inne aktualności Przejdż do wszystkich aktualności

Prace w komisjach senackich – 19 stycznia 2022 r.

Obradowały komisje senackie, m.in. rolnictwa, rodziny, praw człowieka i samorządu terytorialnego, budżetu, środowiska i gospodarki.

Prace w komisjach senackich – 18 stycznia 2022 r.

Obradowała Komisja Gospodarki Narodowej i Innowacyjności.

35. posiedzenie Senatu – drugi dzień

Senatorowie zakończyli obrady.