Temat posiedzenia Komisji Rodziny i Polityki Społecznej, podczas którego zaprezentowano raport Centrum Analiz Stowarzyszenia Koliber, to „Demografia a system emerytalny”. Najważniejsze wnioski płynące z tego dokumentu i zawartą w nim propozycję reformy systemu emerytalnego przedstawił przewodniczący centrum Marek Kułakowski. Według autorów raportu, obecny repartycyjny system emerytalny należy ocenić jako całkowicie niewydolny i transferowy, w którym niedookreślone jest prawo własności do środków przekazywanych na wypłatę świadczeń. Utrzymanie tego systemu będzie możliwe jedynie dzięki zwiększeniu liczby osób płacących składki (warunkiem jest wzrost wskaźnika dzietności), stałemu podnoszeniu wieku emerytalnego nawet do 75.–77. roku życia albo zwiększaniu wymiaru podatków lub obniżaniu wysokości wypłacanych świadczeń emerytalnych. Alternatywą, którą proponują autorzy raportu, jest system repartycyjno-alimentacyjny, w którym wysokość świadczenia emerytalnego rodziców byłaby uzależniona od uśrednionych zarobków ich dzieci. Proponowany system obejmowałby filar socjalny (emerytura obywatelska w wysokości 20% średniego realnego wynagrodzenia brutto, niezależnie od liczby posiadanych dzieci i wysokości zarobków), filar alimentacyjny (świadczenie w wysokości 20% średniego wynagrodzenia brutto dzieci emeryta, tylko dla tych, którzy wywiązali się z obowiązku alimentacyjnego wobec dziecka) i filar kapitałowy, zbliżony do obecnego III filaru, jako dobrowolna forma oszczędzania na emeryturę (indywidualne konto emerytalne). Zdaniem autorów raportu, taki system zmniejszyłby szarą strefę w gospodarce i przyczynił do stabilności i przyszłej przewagi gospodarczej Polski. Ma także prorodzinny charakter i eliminuje przywileje emerytalne.
Jak podkreślił Marek Kułakowaki, chodzi przede wszystkim o ograniczenie transferów i dookreślenie własności wpłacanych składek. Jednym z warunków zmiany obecnego systemu emerytalnego jest wzrost dzietności, a jego reformę należałoby przeprowadzić nie samoistnie, ale „w koszyku z innymi reformami prowzrostowymi”, zmierzającymi m.in. do redukcji wydatków publicznych, które w Polsce stanowią aż 44% PKB. Przewodniczący Centrum Analiz Stowarzyszenia Koliber przyznał, że przedstawiony pomysł reformy systemu emerytalnego jest „szalony”. Jak stwierdził jednak, czy nie jest bardziej szalone trwanie przy obecnym systemie, gdy trzeba się liczyć z podnoszeniem wieku emerytalnego, nawet do 77. roku życia, i obniżeniem wysokości emerytur oraz brakiem pieniędzy na leki przy wydłużonym życiu. Jak zaznaczył, podobny system na świecie nie istnieje, ale zmiany warto zacząć od wprowadzenia emerytury obywatelskiej, na wzór Kanady, choć ten model opiera się na repartycji i transferze.
Prof. Marek Góra ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, jeden z twórców reformy emerytalnej końca lat dziewięćdziesiątych XX w., podkreślił, że autorzy raportu, reprezentujący młode pokolenie, trafnie wskazali na procesy demograficzne jako jedną z najważniejszych przyczyn ewentualnego załamania się repartycyjnego systemu emerytalnego w Polsce i w innych krajach europejskich. W jego opinii, mimo pewnych słabości raport jest wyrazem odpowiedzialności młodych autorów za ich pokolenie i kondycję finansową państwa. Jak mówił prof. Marek Góra, zakwestionowali oni de facto zasadę solidaryzmu społecznego, na której opiera się obecny system ubezpieczeniowy w Polsce. Zauważył, że możliwość wpływania na zjawiska demograficzne (pobudzanie dzietności) jest jednak bardzo ograniczona – zarówno za pomocą zachęt finansowych, jak i narzędzi o charakterze ekonomicznym i politycznym. Warto sprzyjać dzietności – dodał prof. Marek Góra – ale należy pamiętać, że nie wszyscy z powodów od nich niezależnych mogą mieć dzieci. To, według niego, niewątpliwa słabość koncepcji ubezpieczeniowego filaru alimentacyjnego. Wprowadzenie reformy emerytalnej w 1999 r. z rozwiązaniami o charakterze kapitałowym było, zdaniem jej współtwórcy, dobrym rozwiązaniem i nie należy od niego odchodzić.
Odmienną opinię przedstawiła prof. Leokadia Oręziak, także ze Szkoły Głównej Handlowej. W jej opinii, utworzenie w 1999 r. przymusowego II filaru kapitałowego (OFE) było rozwiązaniem złym i szkodliwym. Celem systemu ubezpieczeniowego jest zapewnienie emerytom minimum dochodów na starość, a nie finansowanie za pomocą składek emerytalnych rozwoju przedsiębiorstw, inwestycji długoterminowych czy rynku kapitałowego. Nie można przyszłych dochodów emerytów uzależniać od gry na giełdzie obarczonej dużym stopniem ryzyka. System OFE należy zlikwidować, ponieważ rujnuje polskie finanse publiczne, przyczyniając się do wzrostu polskiego zadłużenia. Źródłem dochodów OFE są odsetki od polskich obligacji skarbowych, a więc od zobowiązań państwa i podatnika. Jak oceniła prof. Leokadia Oręziak, najlepszym rozwiązaniem spośród opracowanych przez ministrów finansów i pracy jest trzeci wariant, w którym zaproponowano zasadę dobrowolności wyboru pozostania w OFE i powiększenie środków przekazywanych do OFE o dodatkową składkę lub przejścia do ZUS. Jak dodała, jego wprowadzenie jest jednak mało prawdopodobne.
Senatorowie z Komisji Rodziny i Polityki Społecznej zapoznali się także z informacją ministrów finansów i pracy o rządowym raporcie „Bezpieczeństwo dzięki zrównoważeniu”, zawierającym przegląd funkcjonowania systemu emerytalnego. Jak poinformowała wiceminister finansów Izabela Leszczyna, premier zobowiązał ministrów pracy i finansów do przedstawienia w ciągu 2 miesięcy propozycji zmian w systemie emerytalnym, które rząd ma przedstawić Sejmowi do konsultacji na przełomie sierpnia i września 2013 r. Dlatego wiceminister nie przedstawiła informacji o funkcjonowania systemu emerytalnego, ponieważ rząd nie przyjął jej na swoim posiedzeniu 2 lipca 2013. Wiceminister omówiła natomiast zaproponowane przez ministrów finansów i pracy zmiany w systemie emerytalnym, dotyczące przede wszystkim przyszłości OFE. Ministrowie zarekomendowali przekazanie do konsultacji społecznych propozycji 3 wariantów: likwidacji nieakcyjnej części OFE, dobrowolności udziału w OFE oraz dobrowolności udziału w OFE z dodatkową składką.
W trakcie dyskusji prof. Marek Góra stwierdził, że propozycje zawarte w raporcie rządowym ograniczają się do wpływu OFE na stan finansów publicznych, a przedstawione dane liczbowe obarczone są błędem. Rekomendowane warianty ocenił krytycznie, a dobrowolność uczestnictwa w OFE uznał za rozwiązanie „bałamutne i pozorne”. Z tymi zarzutami nie zgodziła się wiceminister Izabela Leszczyna, uznając je za nieuzasadnione.
Członek rady nadzorczej ZUS Jeremi Mordasiewicz nie podzielił natomiast opinii, że środki emerytów nie powinny być inwestowane w gospodarkę. Jej rozwój zależy od poziomu oszczędności, a wysokość świadczeń emerytalnych – od wzrostu gospodarczego. Polska potrzebuje oszczędności do finansowania długoterminowych inwestycji. Nie zgodził się też z wiceminister Izabelą Leszczyną, że I i II filar się bilansują. Przyznał, że koszty systemu OFE były zbyt wysokie, ale zmniejszyły się 10-krotnie, i w dużej mierze to od rządu zależy, czy w przyszłości będą jeszcze niższe.
Jak podkreślił wiceminister pracy i polityki społecznej Marek Bucior, Fundusz Ubezpieczeń Społecznych do 2060 r. nie będzie zbilansowany, choć dzięki zmianom wprowadzonym w 1999 r. i 2011 r. bilansuje się lepiej, o czym świadczy wysokość przeciętnego świadczenia emerytalnego. Liczone według starych zasad, w 2011 r. wyniosło 2660 zł, a liczone zgodnie z nowymi zasadami – 1700 zł. W 2012 r. odpowiednio – 2759 zł i 1728 zł. Jak widać, świadczenia w nowym systemie są zdecydowanie niższe. Aby zapobiec spadkowi ich wartości, podwyższono wiek emerytalny.
W opinii Wiesławy Taranowskiej z OPZZ, przymusowe powiązanie systemu ubezpieczeniowego repartycyjnego (ZUS) z systemem kapitałowym (OFE) jest rozwiązaniem kuriozalnym. Najlepszym rozwiązaniem obecnych problemów byłaby nacjonalizacja OFE, ale to rozwiązanie przedstawicielka OPZZ uznała za nierealistyczne. Dlatego należy obniżać koszty funkcjonowania OFE. Jej zdaniem, wbrew obiegowym opiniom ZUS jest tanim systemem wypłaty świadczeń. Opowiedziała się za wprowadzeniem dobrowolności uczestnictwa w OFE.
Prof. Leokadia Oręziak podkreśliła, że system wprowadzony w 1999 r. wymusił na obywatelach zgodę na inwestowanie własnych środków na rynku kapitałowym, a według prawa unijnego, posiadający środki powinien zapoznać się z warunkami i ryzykiem inwestowania na giełdzie. Skierowanie strumienia oszczędności przekazywanych do OFE na giełdę, na której notowanych jest tylko 300 z 2,5 mln przedsiębiorstw w Polsce, określiła „przechwyceniem” środków finansowych przez niewielką liczbę podmiotów i korporacji kosztem pozostałych. Narusza to również warunki konkurencji.
Na zakończenie Marek Kułakowski z Centrum Analiz Stowarzyszenia Koliberdodał, że każdy z obywateli powinien mieć także prawo do zapoznania się z warunkami i ryzykiem powierzania ZUS własnych środków na przyszłe emerytury, które będą z pewnością mniejsze niż przekazane składki.