Komisja Rodziny i Polityki Społecznej postanowiła jednomyślnie zaproponować Senatowi przyjęcie bez poprawek ustawy o zmianie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, uchwalonej przez Sejm na podstawie projektu poselskiego.
Podczas posiedzenia rozwiązania przyjęte w nowelizacji omówiła wiceminister pracy i polityki społecznej Elżbieta Seredyn. Jak wyjaśniła, obecnie obowiązująca ustawa dopuszcza tworzenie rodzin zastępczych i rodzinnych domów dziecka na terenie innego powiatu niż ten, w którym mieszkało dziecko. Porozumienie w tej sprawie muszą zawrzeć starostowie obu powiatów. Nowela rozszerza dotychczasowy katalog instytucjonalnych form opieki o niepubliczne rodzinne domy dziecka i placówki opiekuńczo-wychowawcze. Nadal będzie obowiązywać warunek zawarcia umowy między podmiotami prowadzącymi niepubliczne placówki a starostami.
Jak podkreśliła posłanka sprawozdawczyni Magdalena Kochan, potrzeba uchwalenia nowelizacji podyktowana była doświadczeniami samorządów i koniecznością włączenia organizacji pozarządowych do katalogu podmiotów sprawujących pieczę zastępczą.
Uwagę o charakterze porządkowym zgłosiło Biuro Legislacyjne Kancelarii Senatu. Nie uzyskała ona jednak poparcia komisji. Ustawa nie budziła zastrzeżeń senatorów.
Podczas obrad akceptację Komisji Rodziny i Polityki Społecznej uzyskała także ustawa o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz ustawy o związkach zawodowych. Przyjęcie nowelizacji, uchwalonej przez Sejm na podstawie projektu rządowego, rekomendował senatorom wiceminister pracy i polityki społecznej Radosław Mleczko. Ustawa wydłuża z 4 do 12 miesięcy okres rozliczeniowy czasu pracy, „jeżeli jest to uzasadnione przyczynami obiektywnymi lub technicznymi, lub dotyczącymi organizacji pracy”. W opinii rządu, ma to pomóc w utrzymaniu konkurencyjności polskiej gospodarki w czasie spowolnienia gospodarczego, utrzymaniu jak największej liczby miejsc pracy, a także dać szanse na rozwój firmom. Będzie to jednak możliwe tylko za zgodą pracowników, w dialogu na poziomie firm. Noweli przeciwne były związki zawodowe, twierdząc, że pracownik zostanie sprowadzony do roli niewolnika. Wprowadzenie takich rozwiązań musi zostać zgłoszone Państwowej Inspekcji Pracy i nie będzie możliwe bez zgody pracowników. Takie uregulowania znajdowały się już w ustawie antykryzysowej, funkcjonującej między lipcem 2009 r. a grudniem 2011 r. Nowelizacja zakłada, że nowe zasady rozliczania i rozkładu czasu pracy mogą zostać wprowadzone w firmie w układzie zbiorowym lub w porozumieniu ze związkami zawodowymi albo przedstawicielami pracowników. Ustawa pozwala też na stosowanie rozkładów czasu pracy na indywidualny wniosek pracownika, niezależnie od ustaleń ze związkami lub reprezentacją pracowników. Nowe przepisy pozwalają też na wprowadzenie różnych godzin rozpoczynania pracy albo przedziału czasu, w którym pracownik ma rozpocząć pracę.
W trakcie dyskusji senator Jan Michalski pytał, czy wobec tak dużych kosztów społecznych warto wprowadzać ustawę. Jego zdaniem, zaproponowane uregulowania będą służyć jedynie pracodawcom z dużych firm, ponieważ małych firm nie stać na korzystanie z podobnych rozwiązań.
Zdaniem senatora Mieczysława Augustyna, nowelizacja wprowadza rozwiązania wyważone i umiarkowane, korzystne dla pracowników; nie eliminuje z kodeksu pracy 8-godzinnego dnia pracy i 40-godzinnego tygodnia pracy.
Przeciwny przyjęciu nowelizacji był senator Stanisław Kogut. Jego zdaniem, nowelizacja postawi pracowników w bardzo trudnej sytuacji.
Według ekspertki NSZZ „Solidarność” Barbary Surdykowskiej, ustawa jest niezgodna z unijną dyrektywą o czasie pracy. Wprowadzając 12-miesięczny okres rozliczeniowy czasu pracy jako normę dopuszczalną w każdej sytuacji, nowelizacja wypacza istotę tej dyrektywy, dopuszczającej takie rozwiązanie w sytuacjach szczególnych i wyjątkowych. Ponadto ustawa nie wprowadza dodatkowych ochronnych przepisów BHP. Nowe rozwiązania nie będą służyć stabilizacji zatrudnienia, ponieważ ustawa nie ogranicza zawierania umów na czas określony. Niejasny jest też sposób wyboru przedstawicieli pracowników, reprezentujących ich w przedsiębiorstwach, w których nie ma związków zawodowych. Tryb wprowadzenia zmian w ustawie narusza zasady konsultacji społecznych.
W opinii ekspertki Forum Związków Zawodowych Magdaleny Rycak, która krytycznie oceniła ustawę, brak badań potwierdzających wpływ przepisów o czasie pracy na ogólny poziom bezrobocia czy na poziom zagranicznych inwestycji w Polsce. Podważa to prawdziwość deklarowanego przez projektodawcę celu ustawy. Istnieje obawa, że nowy, 12-miesięczny okres rozliczeniowy czasu pracy może być wprowadzany przez pracodawców z pozycji siły. Ustawa nie gwarantuje minimalnego wynagrodzenia za pracę. Według Magdaleny Rycak, praca w przerywanym czasie pracy może spowodować pogorszenie sytuacji demograficznej w Polsce, ponieważ nie da się jej pogodzić z życiem rodzinnym. Jak stwierdziła, ustawa ma charakter polityczny, nie stanowi kompromisu i jest siłą wprowadzana przez partię rządzącą.
Odmienny pogląd na temat ustawy zaprezentował ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan” Maciej Sekunda. Jak podkreślał, nowelizacja nie uszczupla uprawnień pracowniczych, a przerywany czas pracy nie będzie nadużywany przez pracodawców z uwagi na jego bardzo wysokie koszty. Z wydłużonego okresu rozliczeniowego skorzysta najwyżej kilka procent przedsiębiorstw. Ekspertka „Lewiatana” Grażyna Spytek-Bandurska postulowała natomiast wprowadzenie poprawki, aby pracodawca nie miał obowiązku tworzenia harmonogramów czasy pracy w przedsiębiorstwach stosujących okres rozliczeniowy do 6 miesięcy. Także Monika Gładoch z organizacji Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej nie podzieliła krytycznych opinii o ustawie i nie zgodziła się z zarzutami strony związkowej, uznając je za bezpodstawne.
Wątpliwości i zarzutów strony związkowej nie podzielił wiceminister Radosław Mleczko. Według niego, nowelizacja jest zgodna z unijną dyrektywą o czasie pracy. Nie zgodził się również ze stwierdzeniami o braku konsultacji społecznych podczas prac nad projektem, a także z obawami o nadużywaniu lub wykorzystywaniu nowych regulacji przez pracodawców. Przypomniał, że rozwiązania zaproponowane przez rząd nawiązują do porozumienia w Komisji Trójstronnej w okresie poprzedzającym wprowadzenie ustawy antykryzysowej w 2008 r. Żaden inny projekt nowelizacji ustawy – podkreślił wiceminister – nie był tak starannie negocjowany. Przypomniał, że pracownicy szczególnie chronieni (np. matki, kobiety w ciąży) zachowają dotychczasowe uprawnienia, a nowelizacja nie pogorszy ich sytuacji. Nie podważono także pozycji związków zawodowych i reprezentacji pracowników, wprowadzenie nowych rozwiązań w zakładzie pracy nadal będzie wymagało ich zgody.