Z okazji 10-lecia istnienia Polskiej Komisji Akredytacyjnej (PKA) senatorowie zapoznali się z jej działalnością. Komisja dba o jakość kształcenia wyższego w Polsce zarówno na uczelniach publicznych, jak i niepublicznych. Jak podkreślił przewodniczący PKA senator Marek Rocki, obecnie uczelnie tworzą nowe kierunki studiów i poszukują nowych obszarów dydaktycznych. Uczą się także lepiej przygotowywać związane z tym wnioski formalne. 10 lat temu, gdy powstawała komisja, sytuacja na rynku edukacji wyższej w Polsce wyglądała zupełnie inaczej. Istniało wówczas 385 uczelni, gdy obecnie jest ich ponad 440. Część uczelni się połączyła, a część ograniczyła swoją działalność. Zdaniem senatora Marka Rockiego, uczelnie, poszukując kandydatów na studia, coraz sprawniej tworzą nowe kierunki i poszukują nowych obszarów dydaktycznych. W I kadencji do PKA napłynęły 1654 wnioski o nadaniu uprawnień do kształcenia, w II – 1100, a w III kadencji było ich 1500. Uczelnie coraz lepiej formułują wnioski (np. o nadanie uprawnień). Dowodem na to jest odsetek pozytywnych ocen, których w I kadencji komisja wystawiła 29%, w II – 33%, a w III – 43%.
Jak poinformował senator Marek Rocki, w ostatnich latach wśród ponad 100 nowo otwieranych kierunków aż 16% stanowiły fizjoterapia i bezpieczeństwo wewnętrzne. Choć w większości uczelnie uruchamiają typowe kierunki, dla których już wcześniej wypracowano standardy funkcjonowania, nie brakuje też innowacji. Senator zauważył, że czasami zdarzają się propozycje utworzenia kierunków o tak wąskich obszarach zainteresowania, że de facto są one specjalnościami. Tak było choćby z kierunkiem poświęconym zwierzętom hobbystycznym i ogrodom zoologicznym. PKA opiniuje też wnioski dotyczące np. utworzenia przez polskie uczelnie jednostek zagranicznych czy przedłużenia funkcjonowania uczelni. „Takich wniosków rozpatrujemy kilkaset rocznie, z czego pozytywnych opinii jest ponad połowa” – podsumował. W ciągu 10 lat istnienia komisja wystawiła ponad 5 tys. ocen jakości kształcenia. O coraz lepszej jakości nauczania świadczą m.in. zmiany w proporcjach ocen warunkowych. W I kadencji komisja wystawiła ich ponad 18%, w II – 13%, a w III kadencji zaledwie 6%. „Jeśli znacząco spada liczba ocen warunkowych, to znaczy, że uczelnie coraz lepiej umieją się odnaleźć w systemie i coraz lepiej dopasowują się do stawianych im wymagań zarówno pod względem formalnym, jak i merytorycznym” – stwierdził senator Marek Rocki. Jak dodał, do 2012 r. powoli spadała też liczba ocen negatywnych, choć potem znów ich przybyło. Najprawdopodobniej ma to związek z wprowadzeniem rok temu Krajowych Ram Kwalifikacji. „Nie wszyscy się jeszcze tego nauczyli” – uważa przewodniczący PKA. Jedną z ważniejszych ocen wystawianych przez komisję jest tzw. ocena instytucjonalna. Dobra świadczy o jakości uczelni lub wydziału. Swoje wnioski i opinie PKA przekazuje ministrowi szkolnictwa wyższego. W jej skład wchodzi około 90 członków, którzy współpracują z ponad 800 ekspertami wskazanymi przez senaty uczelni, instytucje pracodawców czy Parlament Studentów.
Tego samego dnia senatorowie z Komisji Nauki, Edukacji i Sportu spotkali się z przedstawicielami Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Podczas rozmowy przedstawiciele środowisk akademickich zaprezentowali swój apel o nadanie najwyższego priorytetu szkolnictwu wyższemu, nauce i kulturze jako dziedzinom sprzyjającym rozwojowi kraju. Apel przyjęły kilka miesięcy temu konferencje zrzeszające rektorów różnych typów uczelni oraz Radę Główną Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jak argumentował rektor Uniwersytetu Śląskiego, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) prof. Wiesław Banyś, apele i starania rektorów wynikają przede wszystkim z troski o przyszłość kraju. „To jest kwestia tego, jak wykorzystamy środki unijne do 2020 r. i co będzie się działo później. W konsekwencji chcielibyśmy mieć wizję tego, co w nauce i szkolnictwie wyższym będzie się działo”.
Jak wskazywano podczas dyskusji, uczelnie potrzebują lepszego prawa i zmian w finansowaniu. Obecni na posiedzeniu przedstawiciele środowisk akademickich zapowiedzieli wypracowanie swoich propozycji zmian w ustawie o szkolnictwie wyższym do końca października 2013 r. „Jeśli porównamy liczbę artykułów, paragrafów, przepisów wszelakiego typu w obowiązującej ustawie w stosunku do poprzedniej, to widać ilościową różnicę. Ta ilościowa różnica ma także efekt jakościowy. W konsekwencji ustawa w jakimś stopniu ogranicza swobodę działalności uczelni” – mówił prof. Wiesław Banyś. Tę opinię podzielił szef Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego prof. Józef Lubacz. Jego zdaniem, przepisy prawa o szkolnictwie wyższym są nadmiernie szczegółowe. Nie przeszkadza to działać instytucjom niesolidnym lub nieuczciwym, uczelniom dbającym o jakość kształcenia natomiast „wiąże ręce”. Dlatego jednym z głównych postulatów środowisk rektorskich jest „deregulacja” tej ustawy. Chodzi przede wszystkim o złagodzenie niektórych restrykcji wobec uczelni i uproszczenie przepisów.
Rektor Uniwersytetu Śląskiego prof. Wiesław Banyś podkreślał ponadto, że aby polskie uczelnie mogły rzeczywiście się rozwijać, potrzebne są gruntowne zmiany w finansowaniu i wsparcie dla konsolidacji szkół wyższych. Przy czym obie te kwestie są na tyle skomplikowane i wymagają wyważenia różnych interesów, że prace środowiska akademickiego nad propozycjami konkretnych rozwiązań mają potrwać do końca kadencji obecnego parlamentu. Zarówno senatorowie, jak i goście zgodzili się, że edukacja na poziomie akademickim powinna być finansowana w taki sposób, aby promować jakość kształcenia. Niestety, nie gwarantują tego obecne systemy finansowania, oparte przede wszystkim na liczbie studentów. Zdaniem prof. Józefa Lubacza, to państwo powinno np. określić, ilu specjalistów i w jakich dziedzinach jest skłonne wykształcić za publiczne pieniądze, i takie wyznaczyć limity przyjęć na darmowe studia. Podobnego zdania był senator Ryszard Górecki, rektor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Jak ocenił, uczelnie ze względu na istniejący sposób podziału funduszy przyjmują jak najwięcej studentów. „Po co mi w Olsztynie 30 tys. studentów. W sytuacji niżu demograficznego powinienem być szczęśliwy, mając 20 tys. Ale powinienem mieć ten budżet, który mam i wtedy wykształcę dobrze” – mówił.
W opinii senatora Michała Seweryńskiego, określenie kryteriów przyznawania środków dla uczelni to wyjątkowo trudne zadanie. Nie ma bowiem idealnego systemu, kierującego pieniądze wyłącznie do najlepszych. „To musi być jakiś algorytm, żeby nie było nadmiernej uznaniowości w tym, jak się dzieli pieniądze pomiędzy szkoły, ale przełożenie kwestii jakościowych na parametry jest niezwykle trudne” – podkreślił.
Senatorowie zgodzili się też, że należy stworzyć lepsze warunki do łączenia się uczelni, obecne bowiem do tego nie zachęcają, chociaż uczelni jest zbyt dużo i nie zawsze dobrze sobie radzą. Jak mówił senator Ryszard Knosala, gdy planował połączenie Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nysie, której kilka lat temu był rektorem, z inną uczelnią, okazało się, że za sprawą obowiązujących przepisów to się nie opłaca.
Tego samego dnia Komisja Nauki, Edukacji i Sportu rozpatrzyła także „Informację Rzecznika Praw Dziecka za rok 2012 wraz z Uwagami o stanie przestrzegania praw dziecka”. Dokument przedstawił rzecznik praw dziecka marek Michalak. Informacja, zgodnie z przepisami ustawowymi, dotyczy 5 najważniejszych obszarów działania na rzecz ochrony praw dziecka. Są to: prawo do życia i ochrony zdrowia, prawo do wychowania w rodzinie, prawo do godziwych warunków socjalnych, prawo do nauki, prawo do ochrony przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem, demoralizacją, zaniedbaniem oraz innym złym traktowaniem. Każdy z podrozdziałów drugiej części informacji poświęcony jest kolejnym kategoriom praw dziecka będących przedmiotem uwagi rzecznika, zawiera także wystąpienia generalne i omówienie spraw indywidualnych, w których występował rzecznik. Ponadto w informacji omówiono współpracę międzynarodową i działania mające na celu upowszechnianie praw dziecka.
Jeśli chodzi o realizację prawa do życia i ochrony zdrowia, rzecznik stwierdził, że dzieci w Polsce nadal nie są w wystarczającym stopniu objęte opieką zdrowotną i mają utrudniony dostęp do lekarzy specjalistów wszystkich dziedzin, z pediatrami włącznie, a w szkołach brak jest gabinetów profilaktycznych i pomocy przedlekarskiej.