„Pełna niezależność energetyczna jest niemożliwa, ale jakakolwiek zależność to potężne narzędzie nacisku w rękach dostawców. Dzisiejsza debata pozwoli poruszyć wiele kwestii, w tym bezpieczeństwa i konkurencyjności energetyki atomowej” – mówił ambasador Francji Pierre Buhler podczas posiedzenia Komisji Gospodarki Narodowej, poświęconego planom rozwoju energetyki atomowej w Polsce i francuskim doświadczeniom związanym z tym sposobem pozyskiwania energii. W obradach wzięli udział m.in. przedstawiciele francuskiego parlamentu i Generalnej Dyrekcji ds. Energetyki i Klimatu, a także wiceminister gospodarki Hanna Trojanowska.
Francuscy goście przedstawili senatorom korzyści płynące z energetyki jądrowej, funkcjonowanie jej otoczenia prawnego i naukowego, formy dialogu społecznego i politykę tego kraju w kwestii atomu. Ambasador Pierre Buhler zwrócił uwagę, że poszczególnych krajów nie stać obecnie na rozwijanie wszystkich rodzajów źródeł energii, a pełna niezależność energetyczna kraju jest mrzonką, ponieważ ma olbrzymią cenę gospodarczą i polityczną. Własna energetyka jądrowa zmniejsza jednak zależność, a bycie jak w najmniejszy stopniu uzależnionym od importu energii jest uzasadnionym celem polityki państwa.
Mówiąc o obecnej sytuacji energetycznej Francji, Mario Pain z Generalnej Dyrekcji ds. Energetyki i Klimatu przypomniał, że elektrownie atomowe w tym kraju zaczęto budować w wyniku kryzysu naftowego początku lat siedemdziesiątych XX wieku. W ciągu 15 lat atom stał się najważniejszym źródłem energii elektrycznej we Francji. To pokazuje, jego zdaniem, że kryzys nie jest argumentem przemawiającym za odsuwaniem takich inwestycji. Jak podkreślił Mario Pain, do ich budowy potrzebna jest przede wszystkim wola polityczna. „Nasze reaktory są zestandaryzowane, co pozwala oszczędzić na kosztach serwisowania. Projekt reaktora jest bardzo drogi, dlatego warto na podstawie jednej konstrukcji od razu zbudować kilka” – przekonywał. Dodał, że we Francji działa obecnie 58 reaktorów atomowych, a kraj ten jest jednym z największych eksporterów energii elektrycznej, której produkcja w 80% odbywa się bez użycia węgla. W opinii Mario Paina, atom rozwiązuje we Francji 3 z 4 kluczowych zagadnień politycznych, czyli niezależność energetyczną i bezpieczeństwo dostaw energii, ochronę środowiska oraz konkurencyjność. Dzięki elektrowniom jądrowym Francja ma jedną z najniższych w Europie cen za energię elektryczną. Zaznaczył, że co prawda zgodnie z obecną polityką Francja zamierza zmniejszać udział atomu w produkcji energii elektrycznej, ale nie oznacza to rezygnacji z tego źródła. Jak wskazał we Francji brak jest taniej alternatywy energetycznej, jaką w USA stanowi gaz łupkowy.
Odpowiadając na pytania senatorów, Mario Pain podkreślał, że obecnie cena energii elektrycznej z atomu we Francji kształtuje się na poziomie 37–42 euro za MWh i jest znacznie niższa od cen energii z jakiegokolwiek niskowęglowego źródła, które zaczynają się od 80 euro. W dodatku atom umożliwia jako jedyny całkowitą przewidywalność ceny na dziesięciolecia w przód, w odróżnieniu np. od węgla, gdzie cena uprawnień do emisji CO2 stanowi niewiadomą. Mario Pain mówił też, że aby sfinansować projekty jądrowe inwestor musi mieć absolutną pewność wsparcia ze strony państwa w długim okresie, choćby z powodu najpoważniejszego ryzyka – politycznego, czyli możliwości zmiany decyzji co do funkcjonowania energetyki jądrowej w danym państwie.
W trakcie dyskusji senatorowie pytali także o poparcie społeczne dla energii z atomu we Francji, m.in. przyczyny spadku w ostatnich latach różnicy między liczbą jej zwolenników i przeciwników. Na wzrost liczby osób przeciwnych energetyce atomowej zwrócił uwagę senator Aleksander Pociej. „Część ludzi przestała popierać tę energię po wydarzeniach w Fukushimie, ale wzrost liczby przeciwników jest obserwowany od wielu lat” – mówił i pytał z czego to wynika. „Przeciwnicy to zazwyczaj ta część społeczeństwa, która boi się nowych technologii” – odpowiedział Mario Pain. „Większość ludzi jest racjonalna i dobrze wie, że prąd z elektrowni atomowej jest tańszy. Gdy się ich pyta o ideę, są przeciw, ale gdy dowiadują się, o ile wyższe byłyby ich rachunki za prąd, są za” – dodał.
Jak ocenił z kolei wiceprzewodniczący francuskiego Parlamentarnego Biura ds. Oceny Opcji Naukowych i Technologicznych Jean-Yves Le Deaut, zaufanie do atomu jest efektem dobrego zarządzania, przede wszystkim szeroko prowadzonych konsultacji społecznych i działania odpowiednich instytucji. Jedną z nich jest Wysoki Komitetu ds. Przejrzystości i Informacji o Bezpieczeństwie Jądrowym. Jego wiceszefowa Monique Sene zwróciła uwagę, że komitet zajmuje się kwestiami związanymi z bezpieczeństwem jądrowym i jego kontrolą, ma dostęp do wszystkich informacji i systematycznie publikuje swoje ustalenia. Jak podkreśliła, w skład komitetu wchodzą przedstawiciele różnych środowisk, włącznie z przeciwnymi atomowi działaczami organizacji ekologicznych. Wokół wszystkich instalacji jądrowych we Francji działają lokalne komitety informacyjne. Francois Brunet, sekretarz takiego komitetu z Nogent-sur-Seine, gdzie znajduje się elektrownia jądrowa, mówił, że jest on finansowany przede wszystkim ze środków samorządowych, a w jego skład wchodzą m.in. przedstawiciele pracowników i związków zawodowych oraz organizacji ekologicznych. Organizowane są regularne spotkania, na których mieszkańcy mogą zadawać pytania, a operator przedstawiać swoje zamierzenia. Możliwe są też posiedzenia nadzwyczajne, jak po wypadku w Fukushimie.
W trakcie dyskusji senatorowie pytali także, czy konkurencyjności energii jądrowej nie zagrozi gaz łupkowy, jak to się dzieje w USA. „Nie sądzimy jednak, że ilości gazu z łupków w Europie są wystarczająco duże, by zmienić rynek i wystarczająco obniżyć cenę energii, aby mogła konkurować z atomem. Być może w Europie mogłoby to się stać w Wielkiej Brytanii, gdzie cena energii jest bardzo wysoka” – odpowiadał Mario Pain. Z kolei wiceprzewodniczący Parlamentarnego Biura ds. Oceny Opcji Naukowych i Technologicznych Jean-Yves Le Deaut wskazywał, że wydaje się, iż od gazu z łupków łatwiej eksploatować metan z pokładów węgla. Podkreślił jednak, że gaz i atom nie wykluczają się wzajemnie, bo produkcja energii z gazu w pierwszej kolejności będzie zastępować produkcję energii z węgla.
Senatorowie interesowali się również, czy energetyka jądrowa może efektywnie współpracować z odnawialnymi źródłami energii (OZE) i jaka wobec tego powinna być optymalna relacja udziału tych źródeł. Jean-Yves Le Deaut wskazywał, że Niemcy, które postanowiły odejść od atomu i postawiły na OZE, stały się wielkim importerem francuskiego prądu. Mario Pain podkreślał natomiast, że OZE we Francji jest stosunkowo niewiele i system energetyczny jest w stanie skompensować niestabilność ich produkcji. Jego zdaniem, w Niemczech rynek energii elektrycznej tak naprawdę nie działa, zdarza się bowiem, że ceny są negatywne – płaci się OZE, które mają pierwszeństwo w dostępie do sieci za to, żeby nie produkowały energii. „Sądzimy, że system wsparcia dla OZE powinien zostać od nowa przemyślany. Jak chcemy, żeby rynek energii działał prawidłowo, to większa część energii na nim nie może być subwencjonowana. Trzeba odejść od systemu subwencjonowanych taryf na rzecz systemu wspierania inwestycji, która potem powinna już działać w warunkach rynkowych” – mówił natomiast Mario Pain.
„Polski sektor energetyczny stoi przed wielkimi wyzwaniami. Są to m.in. przestarzała infrastruktura i uzależnienie od gazu” – stwierdziła wiceminister gospodarki, pełnomocnik rządu ds. energetyki jądrowej, Hanna Trojanowska, która przedstawiła senatorom plany resortu dotyczące budowy polskiej elektrowni atomowej. Omówiła także przeprowadzone na ten temat konsultacje społeczne i transgraniczne, m.in. przy procedurze wyboru nowego składowiska odpadów radioaktywnych. Jak poinformowała, tylko z Niemiec napłynęło ponad 40 tys. apeli w tej sprawie, przede wszystkim o wycofanie się z programu budowy elektrowni atomowej. W swoim wystąpieniu zwróciła również uwagę na kwestię składowania odpadów promieniotwórczych, ponieważ na początku przyszłej dekady Polska będzie potrzebowała nowego składowiska, ponieważ w naszym kraju działa obecnie jedno, niedaleko Różana nad Narwią, a odpady, które tam trafiają, pochodzą głównie z medycyny, przemysłu i nauki. Jak poinformowała procedurze konsultacyjnej zostanie także poddany projekt programu zarządzania odpadami radioaktywnymi.
Według informacji podanych przez Ministerstwo Gospodarki, obecnie ponad 90% energii elektrycznej w Polsce pochodzi ze spalania węgla kamiennego lub brunatnego. Jest to technologia dobrze znana i rozwinięta, w dużym stopniu zanieczyszcza jednak środowisko, a cena węgla stanowi ponad 40% ceny energii. Oznacza to, że cena prądu jest zależna od ceny węgla. Wydobycie węgla jest coraz droższe i Polska musi importować paliwo z zagranicy. W polskich elektrowniach węglowych większość stanowią stare bloki energetyczne, które będą w najbliższych latach stopniowo wyłączane. Rosnące zużycie energii elektrycznej oraz starzejąca się infrastruktura są głównymi powodami, dla których Polska musi pilnie szukać nowych rozwiązań.