Senatorowie z Komisji Kultury i Środków Przekazu jednogłośnie poparli ustawę o zmianie ustawy – Prawo prasowe, która zakłada, że niedopełnienie rejestracji czasopism nie będzie już występkiem zagrożonym grzywną lub karą ograniczenia wolności, ale wykroczeniem karanym grzywną w wysokości do 5 tys. zł. Projekt tej nowelizacji przygotował Senat, dostosowując prawo prasowe do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który karanie grzywną lub ograniczeniem wolności za brak rejestracji czasopism uznał za niekonstytucyjne, ponieważ sankcja karna jest zbyt surowa. Jako zgodną z konstytucją ocenił natomiast obowiązkową rejestrację czasopism przez sąd, ponieważ dokonanie rejestracji nie jest uciążliwe. Według trybunału, ustawodawca może ten obowiązek zabezpieczyć sankcją, ale nie karną, bo nie jest w tej sytuacji konieczna. Trybunał zasygnalizował też, że prawo prasowe z 1984 r. nie jest dostosowane do współczesności.
Jak przypomniał podczas posiedzenia wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Żuchowski, zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, art. 45 prawa prasowego jako sankcja karna za brak rejestracji dziennika lub czasopisma jest środkiem nadmiernym i nieproporcjonalnym. Trybunał uznał jednak jednocześnie, że obowiązek dotyczący rejestracji pism może zostać zabezpieczony sankcją, ponieważ w przeciwnym wypadku ochrona wartości, którym służy ustawa, byłaby niedostateczna. Wiceminister poinformował, że zarówno resort kultury, jak i rząd w pełni popierają zniesienie przez rozpatrywaną nowelizację sankcji karnej i zamienienie jej na karę grzywny.
Aprobatę dla tego rozwiązania wyraził także dyrektor generalny w biurze Izby Wydawców Prasy Maciej Hoffman. Jak powiedział, wydawcy z satysfakcją przyjęli bardzo szybki tok pracy nad wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. „Bez sensu jest bowiem ograniczenie wolności za jakiekolwiek przestępstwo z tytułu prawa prasowego, co może ograniczać pracę i wolność dziennikarską” – podkreślił.
Podczas posiedzenia Komisji Kultury i Środków Przekazu podjęto także temat funkcjonowania organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Temat tej części obrad to: opłata prawnoautorska – opłaty konsumentów na rzecz organizacji reprezentujących twórców a faktyczne korzyści twórców. Zgodnie z polskim prawem autorskim, organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi zajmują się zbiorowym zarządzaniem i ochroną powierzonych im praw autorskich lub praw pokrewnych.
Obecnie w Polsce działa 15 takich organizacji, m.in. Stowarzyszenie Autorów ZAiKS, Stowarzyszenie Filmowców Polskich czy Związek Artystów Scen Polskich. W 2012 r. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wprowadziło zasadę, że muszą one co roku składać dokładne sprawozdania ze swojej działalności. Zamieszczane tam informacje dotyczą struktury danej organizacji, jej majątku i działalności. Niektóre sprawozdania zaniepokoiły przewodniczącego Komisji Kultury i Środków Przekazu senatora Grzegorza Czeleja. Jako przykład wskazał Stowarzyszenie Zbiorowego Zarządzania Prawami Autorskimi Twórców Dzieł Naukowych i Technicznych KOPIPOL, którego wpływy w 2012 r. wyniosły około 4 mln zł, na lokatach bankowych zgromadzono 15 mln zł, a wypłaty na rzecz twórców wyniosły zaledwie 166 tys. zł. W związku z tym senator pytał, po co zbierane są te pieniądze, skoro nie trafiają do twórców. Jak mówił, „twórcy nie mają z czego żyć, a pieniądze leżą na kontach. To, co można stwierdzić na podstawie tych sprawozdań, którymi dysponujemy, to skandalicznie mała w wielu wypadkach kwota przekazywana twórcom. To są ludzie, którzy powinni być w Polsce bogaci, a często nie mają z czego żyć”. Senator Grzegorz Czelej zwrócił jednocześnie uwagę, że są też organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, które radzą sobie z przekazywaniem pieniędzy twórcom. Jako przykład wskazał Stowarzyszenie Autorów i Wydawców „Polska Książka”, które w 2012 r. przekazało twórcom niemal wszystkie zgromadzane środki, odliczając jedynie niewielkie koszty administracyjne. W wypadku tego stowarzyszenia koszty administracyjne wyniosły 16%, a ZAiKS-u – 18%, ale są też takie firmy, których koszty administracyjne sięgają 200%.
Odpowiadając, wiceminister Piotr Żuchowski przypomniał, że resort po raz pierwszy zebrał tak wyczerpujące informacje od organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Obecnie ze sprawozdań wyciągane są wnioski, a wiele z nich wymaga szczegółowych uściśleń. Jak poinformował, w kwietniu 2013 r. skierowano pytania do KOPIPOL-u, ale otrzymana odpowiedź nie wyjaśniła wszystkich wątpliwości. Dlatego resort z całą stanowczością będzie dochodził, jakie pieniądze zostały przez tę firmę pozyskane, a jakie przekazane twórcom. Jeżeli udzielona ministerstwu informacja będzie budzić wątpliwości, to minister kultury wdroży procedurę wprowadzenia do tej firmy kuratora. Wiceminister Piotr Żuchowski dodał, że na skutek wejścia w życie nowych przepisów kwoty, które przechodzą przez organizacje zbiorowego zarządzania, są większe nawet 5–6 razy niż sumy sprzed kilku lat, ale rzadko znajduje to odbicie w kwotach przekazywanych twórcom. Wiceminister zapowiedział również, że minister kultury może wprowadzić kuratorów do wszystkich organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, w których wypłaty dla twórców stanowią niewielki procent kosztów administracyjnych.